popkultura;komiks

Dlaczego potrzeba nam więcej Wonder Women

Na wstępie muszę wam się przyznać, że jestem ogromnym fangerlem Wonder Woman: od momentu kiedy zobaczyłam ją w pierwszym komiksie, kreskówce, kiedy wróciłam do czytania jej przygód, a kiedy w kinach w tym roku ukazał się film, jarałam się jak pochodnia. Uznałam więc, że każda napisana przeze mnie recenzja kleiłaby się od wspaniałości i przymykania oczu na to, dlaczego mógłby być to film lepszy, a jednak nie był, i zaczęłam się zastanawiać.. Czy tyłek wciśnięty w fotel na dwie kinowe godziny, to tylko zasługa mojej ulubionej bohaterki, czy nie brakuje nam po prostu takich bohaterek w kinie?

imagesqwq

(więcej…)

Reklamy

women who kick ass

Uwielbiam sezon konwentowy, bo na całym świecie jest tak samo intensywny. Wciąż uważam, że żyjąc w XXI wieku mam niesamowite szczęście, bo internet i kamery HD oszczędzają mi nieprzyjemności podróżowania, stania w długich kolejkach i prażenia się w tłumie, kiedy mogę we własnym domowym zaciszu nadrabiać wszystkie panele, na których pojawiają się moi ulubieńcy. Od roku do moich obowiązkowych paneli do obejrzenia należy, hostowany przez Entertainment Weekly, panel  „Women Who Kick Ass”. W tym roku aż miło było słuchać doborowej ekipy, w której zasiadły m.in. Gwendoline Christie, Hayley Atwell, czy Kathy Bates, a publiczność jak zwykle nie zawiodła pytaniami. Jedno z nich w szczególności mnie zainteresowało i wierciło dziurę w głowie od kiedy obejrzałam nagranie z panelu. Słuchaczka zapytała mianowicie, kto, dla zebranych przy stole pań, był właśnie taką inspirującą „twardą babką”? Wśród aktorek padały różne nazwiska, a kilka z nich wymieniło nawet swoje matki. Ponieważ to pytanie utknęło mi w pamięci, postanowiłam podejść do sprawy bardziej pop-kulturowo* i poniżej przedstawiam wam listę moich top 3 ulubionych bohaterek**.

z miejscem honorowym dla Sailor Pluto

(więcej…)

R.I.P.D.

Staram się mieć dystans do oglądanych filmów, więc złamane serce zdarza mi się bardzo rzadko. Co mnie boli w „R.I.P.D.”, to fakt, że przecież mogło być tak pięknie. Chociaż film ten nazywany jest „Facetami w Czerni, tylko z trupami zamiast obcych”, to jednak cechuje go świetny pomysł, wspaniały potencjał, dużo pieniędzy na efekty i Ryan Reynolds w końcu nie w komedii romantycznej. Jeszcze pamiętam, swój własny spontaniczny wybuch entuzjazmu, kiedy oglądałam trailer tego filmu rok temu. Okazuje się jednak, że, pomimo tego, iż entuzjazm nie był jedyną rzeczą, która wybuchła przy tym filmie, to coś te zawrotne zwroty akcji chyba zakopało pod drzewkiem pomarańczowym*. [spoilers inside]

(więcej…)