muzyka:jpop

taggy time – tag muzyczny

Ostatnio było na poważnie*, więc dzisiaj będzie bardziej na luzie. Zostałam zatagowana przez jedyną w swoim rodzaju Otai w poniższym, pięknym meme muzycznym.

1.Trzeba otagować 5 innych blogów do zrobienia tego taga.

Taguję wszystkich którzy chcą i mojego osobistego Willa, nawet jeśli nie chce

2. Do każdej litery pierwszej części twojego bloga bez spacji/myślników itp. dopasowujesz piosenkę. Czyli jeśli twój blog nazywa się ABC, to dopasowujesz jedną piosenkę na A, drugą na B, trzecią na C.

3. Nie można użyć dwa razy piosenki tego samego wykonawcy lub tego samego autora.
4. Trzeba się dobrze bawić (hell yeah)
Brad_Dance

No to do roboty

(więcej…)

japonia popem płynąca

Za każdym razem, kiedy ktoś prosi mnie, żebym poleciła coś w jpopie, zostaję postawiona przed niezwykle trudnym zadaniem wybrania z ogromu wykonawców kogoś ciekawego, charakterystycznego ale jednocześnie nie nazbyt banalnego i zdecydowanie nie oklepanego. Pomijając oczywisty dylemat, że jpop to nie tylko muzyka popularna, ale każda muzyka tworzona w Japonii (a więc i jrock, enka, visual, jreggae itp.) wybór wciąż jest ciężki do zawężenia, jeśli nie przyjąć jakiegoś prostego kryterium, na przykład artyści popularni odrobinę mniej.

Prawda, może i wymyślam i wybyrzydzam, przecież mogłabym wam tutaj napisać „Hej, słuchajcie AKB, EXILE i Gackta”, co w sumie byłoby nawet dobrym wyborem, ale skoro mogę jakoś zaingerować w czyjeś gusta muzyczne, to tym chętniej otworzę zbiory swojej muzycznej kolekcji na mniej znanych wykonawców, których w Radiu Aoi też nie słyszę na codzień.

(więcej…)

kimuroza

Czerwiec 2009 był wyjątkowo długawy. Po dość wartkim czasie wypełnionym maturami, nastał kolejny miesiąc, w oczekiwaniu na wyniki, który tym razem ciągnął się dla mnie w nieskończoność. Zajmowałam się wtedy, jak wszyscy maturzyści, słodką prokrastynacją oraz odciąganiem uwagi od najczarniejszych myśli, zajmując się bardzo wciągającą pracą, w moim przypadku tłumaczeniem dram dla grupy lizards@DEEP. Ponieważ lubiłam być na bieżąco z tym, co akurat leci w japońskiej telewizji, miałam w zwyczaju włączać KeyHoleTV i chłonąć randomy, na które akurat natrafiałam. Los chciał, że obejrzałam fragment dramy o zachodnio-brzmiącym tytule Mr. Brain. Serial bardzo przypadł mi do gustu, więc szybko udałam się na dramawiki w celu poznania większej ilości szczegółów, dochodząc przy okazji do wniosku „Hej, ten gość na plakacie jest całkiem przystojny.”

Później okazało się, że „gość” nazywa się Kimura Takuya… a potem była już tylko równia pochyła, nazwana przeze mnie kimurozą. Na początku kimuroza przejawia się w powierzchownej fascynacji dorobkiem aktorskim powyższego pana, później przychodzi etap zgłębiania każdej aktywności artystycznej, aż dochodzi się do momentu „Kupię tą przypinkę tylko dlatego, bo jest na niej Kimura.” Moja kimuroza trwa dzielnie już przez ponad 3 lata, a ponieważ nie tak dawno Kimura obchodził swoje 40te urodziny (13.11), to uznałam, że listopad będzie świetną okazją, żeby podzielić się z wami częścią mojego fangerlizmu, w formie informacji i przemyśleń, które nazbierały się przez ten czas.

źródło: Precious, 2007.01

(więcej…)