japonia:jedzenie

Co w sercu, to na widelcu – jedzenie w popkulturze

Poniższy wpis powstał na podstawie skryptu przygotowanego na panel o tym samym tytule na konwent B-XmassCon 5 w Krakowie (2014)

Czy pamiętacie kiedy po raz pierwszy wydawało wam się, że, być może, sposób, w jaki jedzenie prezentowane jest w popkulturze ma na was wpływ tak wielki, że aż za bardzo? Ja pamiętam. Było to upalne lato 2013 roku, sesja letnia. Jak powszechnie wiadomo, każdy student najlepiej uczy się, kiedy się nie uczy, dlatego zwykłam dzielić swoją uwagę pomiędzy notatki oraz pierwszy sezon serialu „Hannibal”. W porywach odpoczynku od tak intensywnego wysiłku udało mi się na kilka dni odwiedzić rodziców, którzy zaserwowali mi danie, którego pochodzenia nie do końca umiałam domyśleć się za pierwszym razem, zanim zostałam oświecona przez szczęśliwych kucharzy. Tego dnia nauczyłam się dwóch rzeczy: po pierwsze, jelenina jest super dobra. Po drugie, może to nie jedyny posiłek, który przyjdzie mi od tej pory przemyśleć dwa razy.

1111

#sogood

(więcej…)

Można zjeść byle co, ale nie byle jak zrobione – azjatyckie jedzenie w drugim sezonie serialu „Hannibal”

Notka o łzach rozlanych z powodu finału jeszcze się szykuje, ale zainspirowana wypocinami mojego osobistego Willa postanowiłam przerobić swoje smutki na coś bardziej konstruktywnego. Notka powstała na podstawie materiałów przygotowanych na panel o tym samym tytule na konwencie Animachina 2014 w Bytomiu.

tumblr_inline_n34lxjPusa1qkf9i9

(więcej…)

O azjatyckim jedzeniu po polsku

Wpis ten powstał na podstawie skryptu, którzy przygotowałam na potrzeby paneli na zeszłorocznych konwentach B-con 5 (Kraków, 2013) i Risucon (Nowy Sącz, 2013). 

Funchsia Dunlop w swojej książce „Płetwa rekina i syczuański pieprz” stwierdziła, że nauka gotowania jest podobna do przyswajania wiedzy o języku – nabierając wiedzy i umiejętności dotyczących elementów kuchni stopniowo uczymy się ich samodzielnie używać – łączyć je ze sobą lub kombinować i tak dalej, jak z gramatyką. W przypadku autorki chodziło o skojarzenie z kuchnią chińską, ale porównanie do języka jest o tyle trafne, że przekłada się właściwie na każdy inny krąg kulturowy – w tym również japoński i  koreański. Dlaczego o tym wspominam?

Często tkwimy w przekonaniu, że żeby zjeść coś azjatyckiego musimy koniecznie: a) udać się do nie najtańszej restauracji b) udać się do kraju, którego kuchni chcemy skosztować. Nic bardziej mylnego. I znowu odwołując się do porównań językowych – nawet najlepiej wykształcony Polak mówiący po Japońsku wciąż nie brzmi tak czysto jak Japończyk: nawet najdroższy polski kucharz nie zaserwuje nam smaku identycznego do tradycyjnej japońskiej kuchni  (choćby ze względu na różny klimat albo stopień świeżości składników). Stąd prosty wniosek: po co przepłacać? Warto zwyczajnie przysiąść na chwilę, zastanowić się nad gramatyką kuchni, a potem wstać, ubrać fartuch i zabrać się do roboty.

(więcej…)