Dlaczego potrzeba nam więcej Wonder Women

Na wstępie muszę wam się przyznać, że jestem ogromnym fangerlem Wonder Woman: od momentu kiedy zobaczyłam ją w pierwszym komiksie, kreskówce, kiedy wróciłam do czytania jej przygód, a kiedy w kinach w tym roku ukazał się film, jarałam się jak pochodnia. Uznałam więc, że każda napisana przeze mnie recenzja kleiłaby się od wspaniałości i przymykania oczu na to, dlaczego mógłby być to film lepszy, a jednak nie był, i zaczęłam się zastanawiać.. Czy tyłek wciśnięty w fotel na dwie kinowe godziny, to tylko zasługa mojej ulubionej bohaterki, czy nie brakuje nam po prostu takich bohaterek w kinie?

imagesqwq

… bo potrzeba więcej oryginalnych bohaterek

Kiedy pojawiły się pierwsze newsy o żeńskiej obsadzie Pogromców Duchów byłam wniebowzięta. Kiedy usłyszałam, że ma powstać „Oceans Twelve” w wersji żeńskiej, byłam zachwycona, a kiedy okazało się, że w nowego Doctora wcieli się Jodie Whittaker, pomyślałam, że w końcu doczekaliśmy ciekawych czasów. I nawet na tej fali optymizmu zamarzyło mi się, gdyby następnym agentem 007 została kobieta, po czym doszłam do wniosku, że dlaczego fanki popkultury powinny zadowalać się po prostu żeńskimi wersjami znanych postaci?

Zawsze podobała mi się idea gender swap, uważam, że wnosi pewien powiew świeżości w znane historie, ale myślę, że w kinie jest dużo miejsca na różnych bohaterów, nie tylko na tych już znanych i lubianych.  Nie wszystkie z nich od razu będą wywoływać fale uwielbienia (bądź hejtu, jakby się trafił dobry czarny charakter), ale widzowie na pewno są już przygotowani na filmy z kobietą w roli głównej. Mam na myśli GŁÓWNEJ głównej: nie dziewczyny Bonda, albo superagentki, której gadżetów ze świecą szukać we franczyzie znanego wydawnictwa. Myślę, że nie tylko „WW” udowadnia, że aby zrobić fajny film o kobiecej bohaterce nie trzeba od razu iść w oklepane schematy, wciskać na siłę nie wiadomo jakiej komedii i upiększać rzeczywistość na siłę.

… bo mogłoby być w końcu fair

Zrobiłam taki eksperyment ostatnio, że przejrzałam filmy wychodzące w latach 1995-2005, czyli mniej więcej od momentu kiedy już coś z nich bardziej rozumiałam, do momentu kiedy mnie to jeszcze obchodziło, żeby znaleźć filmy z fajnymi postaciami kobiecymi w rolach głównych. Naliczyłam ich w sumie ok. 16, wliczając kontynuacje i jeśli postaci pierwszoplanowych było więcej. Pomyślałby ktoś, spoko w sumie to nie jest najgorsza liczba. W samym 1995 naliczyłam ok 50 tytułów w ogóle rozpoznawalnych na całym świecie i przestałam się dziwić, czego mi brakowało, kiedy byłam mała. A ewidentnie brakowało mi postaci bohaterek, które mogą dużo i nie boją się tego zrobić.

Tak,  brakowało mi postaci wojowniczek i dowódczyń. Może dlatego tak bardzo podobała mi się M&A? W japońskich komiksach dużo łatwiej było trafić na walczące ze złem czarodziejki, i nie trzeba było do tego wytężać wyobraźni obserwując drugoplanowe bohaterki. Myślę, że teraz dziewczyny mają dużo łatwiej. Nie chodzi nawet o popularność superbohaterskiej franczyzy albo bohaterek takich jak WW czy Super Girl. Nawet dwie ostatnie części Gwiezdnych Wojen udowadniają, że można obsadzić kobietę w samym sercu akcji i świetnie da sobie radę. Okej, zgadzam się, że jeszcze długa droga przed nami i chciałabym, żeby w kinie każdy mógł zobaczyć coś dla siebie, bez względu na kolor skóry, czy pochodzenie. Ale fajne dziewczyny w roli głównej to już coś, żeby poczuć, że możesz wszystko.

Może pasowałby już stworzyć nowe określenie na oklepaną Silną Kobiecą Bohaterkę. Jakieś sugestie?

… bo najwyższy czas dać kobietom na ekranie (i poza) głos

Na sto największych filmów 2016 roku, 4% filmów zostało wyreżyserowanych przez kobiety, a 11% scenariuszy pisały scenarzystki. * Dlaczego zwracam na to uwagę? Otóż dlatego, że popkultura to takie bardzo oryginalne lustro, w którym można przeglądać się z obu stron. Trochę jak w drugiej części Alicji z Krainy Czarów.  Z jednej dobrze jest widzieć jak dyskurs opisuje bohaterów reprezentujących ciebie (np. młode białe kobiety), a z drugiej warto przyjrzeć się temu, kto ten obraz tworzy i jak. Może okazać się, że w oczach reżyserek kobieca główna bohaterka nie jest tylko przypakowaną pięknością w obcisłym czarnym kombinezonie**, a jeśli tak jest (lub nie), to warto zadać sobie pytanie dlaczego. Miło było więc doczekać momentu, w którym kobiety na ekranie mają głos, ale co z tymi po drugiej stronie kamery?

Wracając do statystyk, można by powiedzieć, że najwidoczniej nie ma tak dobrych twórczyń popkultury, co twórców.  Okazuje się jednak, że nawet na małym ekranie serie, które angażują bardziej zróżnicowaną obsadę otrzymują średnio ratingi na poziomie pomiędzy 18 a 49%. Czyli pieniądz nie jest taki zły.. Zaskakujące? Nie tak bardzo jak fakt, że 91% programów w ramówce największych stacji telewizyjnych nie miało w ubiegłym roku ŻADNYCH reżyserek. Ba, 3/4 produkcji nie angażowało kobiecych twórców w żaden etap produkcji. Czyli wracamy do punktu wyjścia: niby możesz wszytko, o ile zmieścisz się w szczęśliwych 27% twórców w ogóle.

 

Podsumowując, uważam, że i tak mamy szczęście. Na pewno jest mi łatwiej jako młodej białej kobiecie znaleźć na ekranie bohaterki, które udowadniają, że nie trzeba być „babską wersją czegoś tam”, żeby móc zostać świetną policjantką/ prokuratorem/ lekarką/ generałem/ właściwie to nikim specjalnym, ale bardzo upartym/ tu wstaw cokolwiek, niż było to kilka lat temu lub w porównaniu do kobiet należących do np. innych grup etnicznych. Uważam jednak, że wszystko jest na dobrej drodze, by nawet ten szklany.. srebrny ekran dało się rozbić. W końcu, tego, czego można się nauczyć od współczesnych bohaterek jest to, że nie ma rzeczy niemożliwych. Tym bardziej dla Wonder Women.

 

 

 

*źródło

**tak, pije dzisiaj do Scarlett Johanson, ale dobrze mi z tym

 

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s