japonia:kultura

Zerowa Maria i puste pudełko vol 1-4

Pewnego pięknego wiosennego dnia Otai  (<3) zapytała mnie, czy nie chciałabym może zrecenzować pewnej light novel, na co odpowiedziałam jej, że pewnie, czemu nie. Mam nadzieję, że uważnie przeczytaliście poprzednie zdanie, bo jest to najbardziej porywający opis jakiejkolwiek akcji tyczącej się serii „Zerowa Maria i puste pudełko”. Włączając w to akcję fabularną powieści. Jeśli mi nie wierzycie, to zrozumcie, że w trakcie czytania nie zauważyłam nawet, że przeskoczyłam tom, a naprawdę się do tego przyłożyłam:

IMG_20170709_131638

Niebieski – lol momenty; zielony – momenty, kiedy nie wiem co czytam. Są też czerwone momenty, kiedy autor przyznaje mi w tym rację.

Niech ten fail pozostanie dobrym wstępem do mojej recenzji Spoilery poniżej.

(więcej…)

Co w sercu, to na widelcu – jedzenie w popkulturze

Poniższy wpis powstał na podstawie skryptu przygotowanego na panel o tym samym tytule na konwent B-XmassCon 5 w Krakowie (2014)

Czy pamiętacie kiedy po raz pierwszy wydawało wam się, że, być może, sposób, w jaki jedzenie prezentowane jest w popkulturze ma na was wpływ tak wielki, że aż za bardzo? Ja pamiętam. Było to upalne lato 2013 roku, sesja letnia. Jak powszechnie wiadomo, każdy student najlepiej uczy się, kiedy się nie uczy, dlatego zwykłam dzielić swoją uwagę pomiędzy notatki oraz pierwszy sezon serialu „Hannibal”. W porywach odpoczynku od tak intensywnego wysiłku udało mi się na kilka dni odwiedzić rodziców, którzy zaserwowali mi danie, którego pochodzenia nie do końca umiałam domyśleć się za pierwszym razem, zanim zostałam oświecona przez szczęśliwych kucharzy. Tego dnia nauczyłam się dwóch rzeczy: po pierwsze, jelenina jest super dobra. Po drugie, może to nie jedyny posiłek, który przyjdzie mi od tej pory przemyśleć dwa razy.

1111

#sogood

(więcej…)

kimuroza

Czerwiec 2009 był wyjątkowo długawy. Po dość wartkim czasie wypełnionym maturami, nastał kolejny miesiąc, w oczekiwaniu na wyniki, który tym razem ciągnął się dla mnie w nieskończoność. Zajmowałam się wtedy, jak wszyscy maturzyści, słodką prokrastynacją oraz odciąganiem uwagi od najczarniejszych myśli, zajmując się bardzo wciągającą pracą, w moim przypadku tłumaczeniem dram dla grupy lizards@DEEP. Ponieważ lubiłam być na bieżąco z tym, co akurat leci w japońskiej telewizji, miałam w zwyczaju włączać KeyHoleTV i chłonąć randomy, na które akurat natrafiałam. Los chciał, że obejrzałam fragment dramy o zachodnio-brzmiącym tytule Mr. Brain. Serial bardzo przypadł mi do gustu, więc szybko udałam się na dramawiki w celu poznania większej ilości szczegółów, dochodząc przy okazji do wniosku „Hej, ten gość na plakacie jest całkiem przystojny.”

Później okazało się, że „gość” nazywa się Kimura Takuya… a potem była już tylko równia pochyła, nazwana przeze mnie kimurozą. Na początku kimuroza przejawia się w powierzchownej fascynacji dorobkiem aktorskim powyższego pana, później przychodzi etap zgłębiania każdej aktywności artystycznej, aż dochodzi się do momentu „Kupię tą przypinkę tylko dlatego, bo jest na niej Kimura.” Moja kimuroza trwa dzielnie już przez ponad 3 lata, a ponieważ nie tak dawno Kimura obchodził swoje 40te urodziny (13.11), to uznałam, że listopad będzie świetną okazją, żeby podzielić się z wami częścią mojego fangerlizmu, w formie informacji i przemyśleń, które nazbierały się przez ten czas.

źródło: Precious, 2007.01

(więcej…)