Top 5 zawiedzionych oczekiwań 2016

Żeby nie było, że z poprzedniej notki wyniesiecie jaki to mój 2016 był wspaniały, sparklący i obfity w same dobre tytuły. Staram się jednak wyrobić swoją działkę szitowego kina i raz na rok poczynić i z niej rozrachunek, śladami poprzednich. Nauczona doświadczeniem poprzednich lat postanowiłam zupełnie je zignorować i tym sposobem poniżej zebrałam dla was pięć tytułów, których zwyczajnie nie mogłabym przemilczeć.

giphy

To znaczy, w sumie je wysiedziałam.. tak czy inaczej, strzeżcie się spojlerów poniżej.

  1. Van Helsing (Syfy, 2016)

    Miejsce honorowe jak co roku przyznaję serii, której nie wytrzymałam nawet 15 minut. Przy „Van Helsing” trwałam wprawdzie do końca, ale mózg przestał rejestrować fabułę mniej więcej po kwadransie. I to do tego stopnia, że do dzisiaj zastanawiam się, czy na pewno jakaś historia tam była.

vanhelsing-syfy-s

Biorąc pod uwagę ile razy popkultura przerabiała już wątek zombie i wampirów i pół-zombie, pół-wampirów, zastanawiam się czy  słowo „oklepany” na pewno tutaj pasuje. Właściwie w tej kategorii powinien się znaleźć honorowo cały drugi sezon The Strain.

Gdybym sama miała napisać współczesną historię o pogromcach wampirów, może nawet skorzystałabym z tych samych post-apokaliptycznych motywów. Czego bym nie zrobiła postarałabym się chyba jednak o jakieś ciekawsze postaci niż poświęcający się żołnierz marines i jedną, jedyną dziewczynę na świecie która może ten cały bajzel odkręcić (czyt. główną merysujkę). Vanessa Van Helsing, córka łowcy wampirów Abrahama Van Helsinga, powraca do żywych po pięcioletniej śpiączce, żeby.. właściwie to nie jestem pewna. Niby jest zaginiona córka, niby jakieś magiczne zdolności.. Pierwszy odcinek serwuje nam też wyjątkowo dziwną scenę pod prysznicem między głównymi bohaterami i najmniej przerażające zombie-wampiry* świata.

Nie wiem co mnie bardziej rozbraja w tej historii: to jak bardzo mnie zanudziła, czy fakt, że doczekała się drugiego sezonu. Trochę żałuję, że nie dotrwałam do głównego patentu serii, bo brzmi jak wietrzny dzień w Krakowie (tzn. postaci poszukują czystego Słońca przebijającego się gdzieś przez dziurę w chmurach nad Colorado). Postanowiłam więc sobie zaspojlerować cały sezon i po bliższym zapoznaniu się z jego treścią nie żałuję, że nie straciłam na niego więcej czasu.

jeszcze nigdy tak bardzo nie zależało mi na bohaterach (chociaż, czy na pewno? patrz: punkt drugi)/10

2. Wynonna Earp (Syfy, 2016)

Pytacie, jak to się dzieje, że to już drugi serial z kobiecą bohaterką w roli głównej, który ląduje na tej liście. Odpowiadam: ośmiu producentów, jedna kanapka. I tyle by było w kwestii finansowania tej produkcji przez Syfy.

To nie tak, że dobrych seriali nie da się tworzyć niskim budżetem. Da się, tylko trzeba w to włożyć trochę więcej pracy niż tylko założyć, że zrobi się swoją własną Jessicę Jones. Jaka stacja, taka Jessica, chciałoby się powiedzieć. Czasami miałam też wrażenie, że Wynonna i jej siostra miały zostać taką żeńską wersją Winchesterów, tylko zabrakło weny, oryginalnego pomysłu, ciekawych postaci i, cóż, czegoś więcej niż ta jedna kanapka. A przecież materiał oryginalny, czyli komiks Beau Smitha nie był aż tak zły, prawda?

Tutaj zrobiłam sobie przerwę w pisaniu i poświęciłam chwilę na przyjrzenie się komiksowi i jednak mogło być gorzej. Ale mogły być też zombie listonosze, to by było fajne.** Weird West to chyba po prostu nie mój gatunek.

Wydaje mi się, że najlepszym podsumowaniem tej produkcji jest fakt, że już pierwsza walka Wynonny z demonem dzieje się w środku nocy, która jest nałożona na scenę ciemnym filtrem. Nie wpatrywałam się zbyt dokładnie, ale na pewno jest tam kadr, w którym widać słońce. Do tego kilka nieciekawych efektów specjalnych magicznej broni Wynonny, mały rodzinny dramat w tle i bum, tak powstaje prawdziwa nuda. Twórcy nadrabiają wprawdzie bojowym nastawieniem Wynonny, jej fajną siostrą i wątkiem queer, ale dla mnie to jednak za mało, żeby się wciągnąć.

nawet nie mogli kręcić po ciemku/10

3. Gods of Egypt (2016)

Nie jestem pewna, czy „zawiedzione oczekiwanie” to dobre określenie w przypadku tego filmu. „Gods of Egypt” właściwie przerosło moje wstępne nadzieje na serowość i beznadziejność produkcji za duże pieniądze.Czyli od początku zakładałam, że będzie źle, ale nie, że aż tak tragicznie.

Myślę, że większość swoich żali i przekleństw wylałam już w odpowiedniej notce na ten temat. Właściwie to pocieszającym może być fakt, że w dzisiejszym kinie zapewne długo jeszcze wyzwaniem będzie stworzyć coś głupszego. Najpierw ktoś musiałby znaleźć kolejną znaną ale wciąż pełną tajemnic starożytną kulturę, wszytko w niej pomieszać, a na koniec obsadzić w większości głównych ról białych aktorów. I im nie dopłacić. To znaczy, zanim zwolniono by edytorów, a scenarzystom dosypano czegoś mocnego do kawy (bo tylko tyle by dostali za ten tekst).

W sumie najzabawniejszym jest fakt, że ten film dałoby się nawet przeżyć, gdyby nie postanowiono zbyt zagmatwać fabuły w okół kompleksów Setha. Rozumiem, tragiczna postać, mamy się bać, ale jednak trochę żałować. Jego dramat prowadzi jednak bardziej do komicznych rozwiązań, np. budowy super zbroi, w której nie wiem właściwie z kim miałby walczyć po wybiciu wszystkich bogów? Może z ciemnością? Ale czy eliminacja swojej pokręconej rodziny jest na pewno warta zostania odludkiem na końcu wszechświata? Niestety, tego się nie dowiemy, bo zanim scenarzyści zdążyli odpowiedzieć na to pytanie, kawa w termosach wyschła i resztę już dopisywali na kolanie.

jeśli nie na scenariusz, to na co poszły te pieniądze? Bo nie na żuki bojowe/10

4. Warcraft (2016)

Jestem bardzo zawiedziona tym filmem, bo słyszałam o nim świetne opinie nawet od znajomych, którzy nie przepadają za fantasy/grami o tej tematyce/albo Warcraftem w ogóle. Ostrożnie zakładałam, że może nie zamienię się po nim w wielką fankę tej serii, ale że przynajmniej będę się dobrze bawić? Nope.

Trzeba twórcom jednak przyznać, że ilość pracy włożona w wykończenie i obróbkę wizualną całości robi wrażenie. Sceny bitew są przyjemne dla oka i przemyślane. Cała wirtualna część świata jest wręcz tak ładna, że aktorzy wypadają słabo na jej tle. Ilość pracy włożona w przedstawienie orków jest oszałamiająca. Mało tego, że wyglądają na najbardziej rzeczywistych orków, jakich widziałam na dużym ekranie. Ich stroje, wioski, sposób mówienia i poruszania – wszystko zostało przy nich dopięte na ostatni guzik tak bardzo, że boje się, że reszta guzików po prostu odpadła z wrażenia.

image67

No weźcie.

Na ten przykład, wątek romantyczny. Skąd on się w ogóle tam wziął? Czy to ja jestem ślepa i tak bardzo już nieromantyczna, że zignorowałam każdy moment napięcia pomiędzy dwójką głównych bohaterów? Moim skromnym zdaniem Garrona miała akurat na tyle ciekawy wątek podrzutka/odmieńca, że wystarczyło ten odpowiednio nakręcić, żeby nadać fabule dodatkowej prędkości. Tylko po co, kiedy można ją wcisnąć na siłę w ramiona Anduina. Wprawdzie scenarzyści próbują pod koniec przekazać Garronie jakąś większą wartość niż obiekt westchnień, ale ginie on w całej historii.

Poza tym, po „Warcraft” spodziewać się można głównie nudnej narracji, dialogów o niczym i standardowych rozwiązań fabularnych. Jak na film powstały na podstawie tak rozbudowanej franczyzy jak Warcraft, i biorąc pod uwagę fanbazę i cały świat stworzony na podstawie gier, materiału twórcom nie brakowało. Na pewno nie brak im było wyobraźni, ale może brak odpowiedniego zasiedzenia w temacie, albo zwyczajna rutyna, zgubiły ten film. W efekcie, pomimo puszczania okiem tu i tam od fanów gry, zapomniano o zbudowaniu ciekawej, angażującej historii.

jak nie wiesz co zrobić, to zrób romans międzygatunkowy/10

5. The Forest (2016)

Czy istnieje możliwie bardziej wykorzystany na dziesiątą już stronę wątek w horrorach niż las Aokigahara? Legendarny las samobójców, duchów i wszystkiego co złe znalazł swoje miejsce już w prawie każdym gatunku: grach („Fatal Frame”), muzyce (okładka albumu Dum Spiro Spero zespołu Dir En Grey), anime („Transformers”) i w końcu w kinematografii amerykańskiej, z twarzą Natalie Dormer, zatopioną w drzewach. Poważnie.

the-forest-banner1

Amerykanka Sara przyjeżdża do Aokigahary na poszukiwanie swojej zaginionej siostry bliźniaczki Jess. Razem z Michim, przewodnikiem po parku, oraz Aidenem, poznanym w okolicy reporterem, udaje się wgłąb lasu. Im dalej w las tym bardziej Sara wydaje się odpływać myślami. Początkowo twardo stąpającą po morderczej ściółce dziewczynę zaczynają nękać złe duchy i inne nerwice. Czasami sprawiają jej nawet ciekawe zwidy, typu robaki pod skórą, innym to razem wmawiają jej, że Aidenowi zależy tylko na taniej sensacji. W pewnym momencie nie wiadomo już, czy to wpływ lasu, czy to Sarze już tak bardzo na głowę rzuciły się poszukiwania, że daje się poprowadzić zjawom w głąb jakiejś opuszczonej jaskini. I kiedy już tylko wydaje się, że udało jej się nawiązać kontakt z rzeczywistością, okazuje się, że z lasu wyjścia już nie ma. (dosłownie)

„The Forest” nie zapowiadał się na dobry, przemyślany horror, ale przynajmniej na średnie straszydło. Nawet zwidy Sary wydają się bardziej śmieszne niż przerażające. Nic w tym filmie nie zapada w pamięć, przynajmniej nic takiego, co nie dałoby w nocy spać. Wątek głównej bohaterki jest niesamowicie nudny i jak na rodzinną tragedię, którą przeżyła mógł być bardziej dobijający.  W końcu trafiła do lasu samobójców – jeśli nie zamierzano z tego zrobić wystarczającego straszaka, można było przynajmniej wkręcić główną bohaterkę w prawdziwe szaleństwo i wyrzuty sumienia. Jest za to trochę płaczu i wyjątkowo tandetne duchy przeszłości. Czego się tu obawiać? Chyba tylko zmarnowanej półtorej godziny.

przynajmniej poszło szybko/10

 

A jakie były wasze najgorsze filmy/seriale, które obejrzeliście w zeszłym roku?

 

*to się w ogóle jakoś nazywa generalnie? Zompiry? Wambie?

**no chyba, że okazałyby się wampirami

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s