Top 4 książek lato 2016

W tym roku na prawdę przesadziłam. W niecałe dwa tygodnie urlopu przeczytałam dwa razy więcej książek niż zwykle, i nawet jakoś szczególnie się na to nie nastawiając. Jakoś tak się szczęśliwie złożyło, że tytuły same postanowiły wpadać mi w ręce, ja im tylko użyczałam czasu (tak to sobie tłumaczę).

Top 4 zamiast top 3, tylko dlatego, bo nie mogłam się zdecydować między tytułem trzecim a czwartym.

1667_8379_520

1. Historia Pszczół, Maja Lunde (Wyd. Literackie, 2016)

Lubię czytać książki w formie elektronicznej, ale od czasu do czasu mam ochotę wyposażyć się w papierowy egzemplarz. Już prawie mi się to udało w przypadku „Historii Pszczół” Mai Lunde.. gdyby nie fakt, że ebook był o ponad połowę tańszy i liczył mniej więcej o połowę mniej stron (przy czym pragnę zauważyć, że czytam dużą czcionką, na 7-calowym tablecie z interlinią 1,5). Muszę się kiedyś przyjrzeć temu wydaniu jeszcze raz, żeby sprawdzić, czy Wydawnictwo Literackie nie postanowiło przypadkiem iść w ślady Fabryki Słów i przełożyć ilość nad jakość.

Wracając do samej powieści, „Historia” to pomysłowy przekrój przez dzieje współżycia człowieka z siłami natury… i to nie tylko z tytułowymi pszczołami. Bohaterowie trzech opowieści rozgrywających się pomiędzy XIX a XXI wiekiem, muszą zmagać się nie tylko z różnymi wymiarami pszczelarstwa, ale przede wszystkim z samymi sobą – swoimi własnymi lękami i ambicjami. Uważam, że to świetna książka, dla osób które nie mają zbyt dużego pojęcia ani o ekologii, ani o pszczołach w ogóle, ale jeżeli ktoś zna się na samej hodowli, to na pewno zauważy, że kilka razy zdarzyło mu się potakiwać głową z aprobatą, w trakcie lektury.

2. Jeszcze Czego, Paulina Młynarska (Prószyński i S-ka, 2016)

Bardzo polubiłam Młynarską od pierwszego odcinka „Miasta Kobiet”, który obejrzałam w TVN Style lata temu. Zawsze podobał mi się jej styl wypowiedzi, trafne uwagi i świetne komentarze. Co jakiś czas miałam jednak wrażenie, że coś moją ulubioną prowadzącą jakby blokuje i nie pozwala wypowiedzieć się do końca, z całą ostrością pazura. Tym bardziej ucieszyłam się na widok książki jej autorstwa w księgarniach w tym roku, no i nie zawiodłam się ani trochę!

Nie zamierzam tutaj owijać w bawełnę, „Jeszcze Czego” to książka od babki dla babek pisana. Nie znajdziecie tutaj ckliwych historii o rodzinnych błogostanach, księciu z bajki i  podróżach do egzotycznych krain. Autorka stawia kawę na ławę i, przywołując niejednokrotnie historie z własnego życia, otwiera oczy czytelniczek na prawdziwe oblicze zauroczenia, dojrzewania i wchodzenia w dorosłość w świecie kobiet. Chociaż niektóre z przytoczonych historii przyprawiają o ciarki, to warto jest spojrzeć na rzeczywistość oczami dziennikarki, która, tak jak wiele dziewczyn, nie raz i nie dwa musiała stawić czoło szklanemu sufitowi, niedowiarkom, ale przede wszystkim, własnym słabościom. Było warto! (za rozdziały takie jak ten o ideale męskości powinna być w ogóle jakaś nagroda – leżałam pod biurkiem ze śmiechu)

3. Szczygieł, Donna Tart (Znak Literanova, 2015)

Pod wpływem artykułu o Donnie Tart, który ukazał się chyba w zeszłym roku w WO, postanowiłam zapoznać się z jednym z jej wcześniejszych tytułów. Ponieważ mi się spodobał, podsunęłam go mamie Burakku, przy okazji sprawdzając, czy przypadkiem ta nagradzana powieść, o której słyszałam rok temu, nie została już wydana w formie elektronicznej. Uwierzcie mi, nie ma świecie szybszej reakcji na świecie, niż moja ręka wędrująca w stronę przycisku „Dodaj do koszyka”, kiedy tylko znalazłam „Szczygła” w ofercie.

Powieść śledzi losy młodego nowojorczyka, Theo Deckera. Z tragicznej eksplozji udaje się ocalić jemu oraz obrazowi „Szczygieł” pędzla Carela Fabritiusa. Tajemniczy obraz od teraz będzie towarzyszył Theo już zawsze, powoli budując jego obsesję w okół dzieła sztuki. Na kolejnych stronach książki Theo powoli wychodzi z traumy, dorasta, zmienia się i odbywa kolejne podróże po świecie i wgłąb siebie, by za każdym razem wrócić do punktu wyjścia, co najmniej jak uwiązany złotym łańcuszkiem ptaszek z obrazu holendra. „Szczygieł” to wspaniałe studium postaci, połączone z thrillerem psychologicznym, a nawet elementami powieści akcji. Miejscami książka przybiera również postać lekkiej satyry na współczesną śmietankę towarzyską Nowego Jorku, ukazując, przede wszystkim, że nikt nie jest idealny i że nie warto jest oceniać nikogo po pozorach.

4. Fatum i Furie, Lauren Groff (Znak, 2016)

Usłyszałam o tym tytule po raz pierwszy na kanale mojej ulubionej youtuberki, Books And Quills – polecam, dziewczyna ma ogromną wiedzę na temat literatury, i, ze względu na zawód, zazwyczaj dostęp do najnowszych tytułów. „Fatum” było jedną z prezentowanych przez nią świeżynek, dlatego tym bardziej uważam, że mam szczęście, że udało mi się na nią trafić, a już w ogóle euforię wywołał u mnie fakt, że jakiś miesiąc po tym, jak przeczytałam powieść w oryginale, ukazało się jej polskie wydanie! Woohoo!

Ktokolwiek powiedział, że powieść obyczajowa umarła, albo została zmasakrowana przez YA, powinien przeczytać właśnie ten tytuł. Książka to właściwie dwie historie jednego małżeństwa. Lancelot jest młodym aktorem i początkującym dramatopisarzem. Pierwsza połowa powieści to właściwie historia jego życia, budowania kariery i zmagania się ze wszystkimi obliczami pisarskiej pasji. Dopiero w wyniku pewnych nieoczekiwanych wypadków książka odkrywa przed czytelnikiem historię, do tej pory, trzymającej się z boku żony Lancelota, Mathilde. Nagle cała historia, jak w lustrzanym odbiciu, ukazuje się przez pryzmat Mathilde i jej doświadczeń w czasie, ale również przed małżeństwem. „Fatum” to nie tylko opowieść o przeznaczeniu, ale przede wszystkim, o kontrastach. Groff opisuje jak na styku samotności i bliskości, rozłąki i namiętności, faktów i pół-prawdy budują się wzajemne relacje i ich wszystkie najwspanialsze i najbardziej przerażające momenty.

Ten tytuł został zdecydowanie moim numerem jeden tegorocznego lata i myślę, że jeszcze nie raz przyjdzie mi do niego wrócić. Choćby po to by sprawdzić, czy po polsku też tak dobrze się go czyta.

 

Reklamy

One comment

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s