Ryucon 2016

Ciężko jest mi sobie wyobrazić wakacje bez kilku rzeczy takich jak dobra książka, nieprzewidywalna pogoda i wakacyjny konwent. Urlop już był, burzo-upały też, więc, żeby utrzymać tradycję, wybrałam się w poprzedni weekend na letni krakowski konwent Ryucon 2016.

5401384622649115763-account_id=2

foto by Otai

Po tegorocznym Ryuconie dochodzę do wniosku, że jednak najbardziej podobają mi się letnie konwenty, ze względu na wszechogarniający, radosny social. Osobiście uważam, że dobrzy uczestnicy to ponad połowa sukcesu imprezy, a na konwentach grupy FunCube nigdy nie mogę narzekać na towarzystwo. Myślę, że o szczególnej popularności tej imprezy świadczy fakt, że już w sobotę ok południa zabrakło dla nas smyczy i planów*. Dobrze, że pogoda dopisała, bo konwentowa szkoła ma całkiem sporo miejsca poza głównym budynkiem. Dzięki temu już od wejścia uczestników witał kolorowy tłum piknikujących i spacerowiczów. Już przekraczając bramkę szkoły odniosłam wrażenie, że uczestnicy sami sobie postawili poprzeczkę cosplay’u wyjątkowo wysoko. Praktycznie na każdym kroku do zdjęć pozowały kolorowe postaci. Później przechadzając się po konwencie, widziałam kilka strojów do głównego konkursu, które prezentowały się prawdziwie nadzwyczajnie, ale muszę przyznać, że nawet stroje nie startujące w konkursie bywały zwyczajnie imponujące. Dobra robota everyone!

Poza tym, prawdziwie oblężenie przeżywały „tradycyjne” atrakcje, takie jak konsolówka, DDR czy Ultrastar. Wierzcie mi, jeśli 20 minut w kolejne do karaoke nie świadczy o popularności atrakcji, to nie wiem co może o niej świadczyć lepiej.

Co szczególnie spodobało mi się w tej edycji Ryuconu był naprawdę rozwinięty marketplace. Wiem, że wiele wystawców powtarza się z imprezy na imprezę i ciężko jest zaskoczyć bardziej wymagającą z roku na rok konwentową klientelę, ale jak dla osoby bywającej na konwentach mniej niż dwa razy w roku, okazji do wydawania pieniędzy było wręcz za dużo. Nie wyobrażałam sobie nigdy, że tak ucieszy mnie widok większej ilości stanowisk przyjmujących płatność kartą! Ale tak na poważnie, wielki plus dla coraz większej ilości autorskich stanowisk. Niektóre z nich to prawdziwe perełki hande-made’u! Ponadto, to pierwszy konwent w Krk na którym zauważyłam promocję studiów azjatyckich, które w Krakowie mają się przecież zdecydowanie dobrze.**

Jak zwykle większość mojego konwentowania obracało się w okół sali WTF!Azja, której twórczynie postanowiły powrócić do korzeni i tym sposobem sala ponownie pokazała swoją idolową stronę. Zainteresowani jej atrakcjami mieli okazję nie tylko przyjrzeć się idolowym teledyskom, ale posłuchać o japońskim showbusinessie, pooglądać fanvidy, spróbować swoich sił głosowych przy największych przebojach jpopu, czy nauczyć się kilku kroków rodem z cekinowych teledysków. Okazuje się, że stara konwencja wciąż świetnie się sprawdza, a panele o piwniczkach i innych tajemnicach idolowych fabryk wciąż wzbudzają duże zainteresowanie!  Jestem pod wrażeniem jak wiele osób wciąż przyciągają nasze szalone konkursy i, chociaż trochę tęsknie do czasów kiedy chowaliśmy ziemniaki w różnych punktach konwentowej szkoły i rysowaliśmy na kolanach, to myślę, że wszyscy ich uczestnicy wciąż świetnie się bawią.***

Mi w udziale przypadło prowadzenie panelu o idolach rodem znad spokojnych wód Gangesu, czyli o Bollywoodach, a konkretnie, bollywoodzkich filmach akcji z tego roku. Zawsze jestem pod wrażeniem, jakie zainteresowanie wzbudza ta atrakcja. Może dlatego, że swego czasu obejrzałam tyle filmów tej produkcji, że jedynym który mnie porządnie zaskoczył w ostatnich latach był Singham? Chociaż, czułam też dziwny dyskomfort dowiadując się ile lat ma Tiger Shroff. Tak czy inaczej, myślę, że co najmniej kilka osób udało mi się zachęcić do spróbowania w życiu czegoś tak kolorowego i szalonego jak filmy z jedynym królem Tamilu, a i sama znalazłam dla siebie kilka tytułów, na które będę czekać.****

Ogółem, muszę przyznać, że, jak na letni konwent było całkiem przyzwoicie, chociaż konwent nie odstawał poziomem od poprzedniego Ryuconu. Zastanawiam się właściwie, czy formie krakowskich letnich konwentów nie przydałoby się lekkie odświeżenie, ale wiem, że na takie imprezy jeździ się dla znajomych. Ten element atrakcji odkąd pamiętam nie wymagał nigdy większej ingerencji organizatorów. Ostatnio z resztą  zdałam sobie sprawę, że minęła już prawie dekada od kiedy uczestniczę w konwentach. I kiedy tak patrzę w oczy moich znajomych i przyjaciół, tych których poznałam na konwentach, przed nimi i przez nich, mam w głowie wszystkie śmieszne (sleep room przy wejściu do Narnii), zwariowane (LARP u Imperatora!) i dziwne momenty (zakrywanie okien o trzeciej w nocy) z ostatnich kilkunastu konwentowych szkół. Przede wszystkim, kiedy widzę , jaką mają z tego frajdę, mam wrażenie, jakby na korytarzach konwentowej szkoły czas się dla nas zatrzymał. Nie wiem, czy to piękne, czy straszne, ale myślę, że  na 100% jest to powód do ostrej imprezy. Może następnym razem.

 

*dziękuję miłym konwentowiczkom za użyczenie swojego egzemplarza, dzielnie został  z nami do końca

**np. taki wystawiający się na konwencie Intytut Bliskiego i Dalekiego Wschodu UJ

*** pozdrawiam moją drużynę S.M.S. :D

**** lista tytułów z panelu

Reklamy

One comment

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s