Co w sercu, to na widelcu – jedzenie w popkulturze

Poniższy wpis powstał na podstawie skryptu przygotowanego na panel o tym samym tytule na konwent B-XmassCon 5 w Krakowie (2014)

Czy pamiętacie kiedy po raz pierwszy wydawało wam się, że, być może, sposób, w jaki jedzenie prezentowane jest w popkulturze ma na was wpływ tak wielki, że aż za bardzo? Ja pamiętam. Było to upalne lato 2013 roku, sesja letnia. Jak powszechnie wiadomo, każdy student najlepiej uczy się, kiedy się nie uczy, dlatego zwykłam dzielić swoją uwagę pomiędzy notatki oraz pierwszy sezon serialu „Hannibal”. W porywach odpoczynku od tak intensywnego wysiłku udało mi się na kilka dni odwiedzić rodziców, którzy zaserwowali mi danie, którego pochodzenia nie do końca umiałam domyśleć się za pierwszym razem, zanim zostałam oświecona przez szczęśliwych kucharzy. Tego dnia nauczyłam się dwóch rzeczy: po pierwsze, jelenina jest super dobra. Po drugie, może to nie jedyny posiłek, który przyjdzie mi od tej pory przemyśleć dwa razy.

1111

#sogood

Bardzo prosto jest założyć, iż jedzenie jest elementem popkultury. Tak jak kultury wschodu nie da się ograniczyć do dwóch, lub trzech państw, tak samo, ani kuchni, ani kultury państw zachodu nie jesteśmy w stanie scharakteryzować jedynie w odniesieniu do np. Stanów Zjednoczonych, czy Europy zachodniej. Postanowiłam jednak skorzystać z tego sztucznego podziału, by pokazać, w jaki sposób oba kręgi kulturowe wzajemnie absorbują popularne stereotypy na swój temat w sferze kuchennej, tworząc z nich unikalne kategorie kulinarne oraz dyskursy popkultury.

Jeżeli wciąż nie jesteście przekonani, iż popkultura ma tak oczywisty wpływ na zawartość waszego talerza, możecie zapytać się sami czy będąc na konwencie już zjedliście sushi, lub, w wersji bardziej skomplikowanej, spróbować zastanowić się, czym właściwie jest dla was popkultura. W zależności od badacza, którego zapytacie o zdanie, każdy poda wam osobną, właściwą odpowiedź. W ten sposób można skłonić się ku koncepcji iż popkultura pojawia się na pograniczu kultury tzw. niskiej (skierowanej do wszystkich) oraz wysokiej (skierowanej do elit, zazwyczaj kojarzonej z nauką, albo chociaż wielkimi pieniędzmi). Popkultura to kultura ludzi, nastawiona na dostarczanie rozrywki (kultura rozrywki) przez media o dostępie masowym, w sposób komercyjny (tzn. istnieją produkt i osoby, które chcą ten produkt nabyć – sukces jest rozumiany w sensie komercyjnym). Ciekawym ujęciem jest również spostrzeżenie iż popkultura pojawia się na granicy rzeczywistości i fikcji – przykładem mogą być różnego rodzaju reality show, które nie mając większego uzasadnienia w codzienności odnoszą komercyjny sukces  – np. wielki sukces fantazji o życiu w obserwacji w odizolowaniu od rzeczywistości, czyli Big Brother i jego wszystkie pochodne). Popkultura to przede wszystkim to, co nas otacza, dlatego popularna jest również teza, że, tak naprawdę, kultura typu „pop” towarzyszyła ludziom od zawsze i nie jest tylko wymysłem nowoczesnego społeczeństwa.

Skłaniam się jednak ku teorii Sonii Maasik („Popular Signs: Or, Everything You Always Knew About America Culture (but Nobody Asked)” w: „Signs of Life in the USA: Readings on Popular Culture”, 2008), która jest zwolenniczką popularnego stwierdzenia, iż popkultura powstała jako odpowiedź na procesy industrializacji. Czym więc zajmowali się ludzie przed popkulturą, lub, innymi słowy, co znaleźlibyście na Instagramie np waszych pradziadków? Popkultura wzięła swój początek również w kulturze ludowej, czyli tworzonej przez mniejsze społeczności, bez dostępu do globalnej świadomości, jaką jest Internet czy telewizja. Jest to kultura, którą dobrze znamy z festiwali sztuki ludowej. Dobrze wie o tym, ten, kto sam uczestniczył w pracach zespołów ludowych lub innych regionalnych organizacji! Kulturę ludową cechował silny indywidualizm, którzy przejawiał się w oddolnych inicjatywach poszukiwania źródeł rozrywki. Musiały być one jednak na tyle uniwersalne dla danej społeczności, żeby być w stanie wzbudzić zainteresowanie – opierały się one więc na doświadczeniach uniwersalnych dla społeczności (np obrządków religijnych, tradycji). Ze względu na specyficzną tematykę, skierowane były one jednak do konkretnych kręgów, nie do wszystkich osób zainteresowanych.

Kultura folkowa nie wymarła wraz z industrializacją – ludzie wciąż ją kultywują i dbają o jej zachowanie, np. w formie prac wspomnianych wcześniej organizacji regionalnych. Procesy przenoszenia się ludności do miast, a przez to ujednolicania ich doświadczeń i stylu życia, doprowadziły do zjawiska pojawienia się odbiorcy kultury jako konsumenta. Popkulturę charakteryzuje więc profesjonalność twórców, która nie wynika z posiadanej wiedzy na jej temat, ale z samego faktu sprzedawania tego rodzaju kultury. Popkultura nastawiona jest więc na zysk, ale i ceni sobie twórców kreatywnych i pomysłowych, wręcz kontrowersyjnych. Dzięki rozwojowi technologii rozrywka stała się bardziej uniwersalna dla większych grup, a przez to bardziej dostępna.
W obliczu tak szerokiej popularyzacji kultury pojawia się więc pytanie: gdzie w tym wszystkim jest miejsce dla naszego talerza? Pożywienie znajduje się praktycznie w samym centrum zainteresowania twórców popkultury. Po pierwsze, ludzi zawsze interesuje najbardziej to, co inni wkładają do garnka. Po drugie, głód to jeden z najsilniej oddziałujących na nas instynktów, dlatego pozostawia szerokie pole dla wyobraźni.  Ponieważ nie sposób jest zliczyć wszystkich aspektów, w których jedzenie wykorzystywane jest jako takie narzędzie, postanowiłam się skupić na stronie rozrywkowej popkultury i czterech wybranych obszarach popkultury, w których jedzenie odniosło największe sukcesy zarówno w Azji jak i na zachodzie: praktykom kulinarnym, marketingowi i reklamie, trendom żywieniowym oraz produktowi samemu w sobie.

o-iron-chef-570

Aktor Tamaki Hiroshi jako host powracającego na ekrany w 2012 r. Iron Chef

Czy w popkulturze jest  miejsce dla jedzenia jako produktu samego w sobie? Zadziwiającym może ukazać się fakt, iż z samym początkiem mass mediów w formie telewizyjnej, praktycznie na równi z innymi programami pojawiły się programy kulinarne. Wprawdzie, na początku miały one wyłącznie charakter instruktażowy, tzn prezentowały jak wykonać pewne dania. Szybko odkryto jednak potencjał reality show – na tym polu jak zwykle na przód wysunęła się Japonia, która w latach dziewięćdziesiątych ubiegłego wieku podbiła serca fanów na całym świecie programem Iron Chef, którego widzowie mogli obserwować zmagania na żywo profesjonalnych kucharzy w walce o najlepsze zrealizowanie wybranego tematu odcinka. Ciekawostka: muzykę do tej serii komponował nie kto inny jak Hans Zimmer, którego utwory usłyszeć możemy  w filmach Christopha Nolana. To właśnie Iron Chef dał początek wszystkim show typu Master Chef oraz innym tego typu programom kulinarnym, kierując uwagę również na kucharzy-amatorów. Co ciekawe, oryginalny Iron Chef wciąż znajduje szerokie grono odbiorców, a dwa lata temu [2012 – dop. DJB] doczekał się odświeżenia w formie reaktywacji na kanale Fuji TV.
Ponieważ kucharze okazali się świetnym produktem marketingowym, doszło do powstania nowego rodzaju celebryty – tego, stojącego przy garach [ewentualnie, tego, krzyczącego na stojących przy garach ;) – dop. DJB] . Dlatego tak znane i wręcz wszechobecne wydają się nam nazwiska Nigelli Lawson, Gordona Ramsaya czy nawet Marty Gessler. Polecam przeprowadzić eksperyment i wejść do najbliższego Empiku, by rzucić okiem na dział z książkami o kuchni – gwarantuję wam iż około 70% twarzy uśmiechających się na okładkach nie ma wspólnego z jedzeniem prawie nic.*

Jedzenie jest również kwestią odpowiedniego marketingu. Co ciekawe, właśnie na tym horyzoncie pojawiają się najciekawsze przypadki przenikania się kultury wschodu i zachodu. Jednym z najlepszych przykładów jest kultura jedzenia youshoku – jest to specjalna kuchnia złożona z dań „typowo zachodnich” tylko w wersji japońskiej. Flagowymi daniami youshouku są: [ku mojemu zdziwieniu – dop. DJB] omuraisu, czyli omlet z nadzieniem z ryżu, hambaagu, czyli japońska wersja hamburgera (podawana z ziemniaczkami, czyli to taki mielony w sosie), Spaghetti Napolitan (spaghetti z kiełbasą, grzybami i papryką?) oraz, mój ulubieniec, cream stew, czyli potrawka z warzyw (cebula, marchew, ziemniaki, czyli tzw curry standard) w białym sosie (z mięsem kurczaka lub wieprzowiną, zabielana kostką z zasmażki, podobną do kostek curry, lub/i mlekiem).

Medialnego sukcesu nie można również odmówić fast foodom, w szczególności KFC, które wytworzyło w Japonii swoją własną świąteczną tradycję, Kurismasu ni kentakii. Najbardziej świątecznym daniem w Japonii są kubełki kurczaka z KFC, które firma zaczęła promować w okresie świątecznym w latach 70-tych XX wieku. Pomysł pojawił się z zapotrzebowania na mięso w okresie świąt wśród obcokrajowców przebywających w Japonii, którzy nie mieli w nowym środowisku dostępu do świątecznych indyków. Oprócz kurczaka, KFC oferuje specjalną świąteczną sałatkę oraz „świąteczne ciasto” (np. ciasto czekoladowe). Kampania okazała się na tyle skuteczna, iż do dziś sezon świąteczny w Japonii wyznaczają ciągnące się przed budkami KFC kolejki po kurismasu boxy. Co więcej, co roku KFC promuje specjalną świąteczną kampanię swoich produktów, promowanych przez japońskich celebrytów. W 2013 r. uczestniczyła w niej aktorka Ayase Haruka.

kfc-christmas-in-japan

Ayase Haruka i kubełek KFC – bardziej świąteczny jest już tylko śnieg

Ponieważ fast food to również najlepszy sposób by sprzedać swoją franczyzę, zarówno na zachodzie, jak i na wschodzie popularne jest wprowadzanie tematycznych restauracji. Ciężko stwierdzić która seria przoduje w tego typu rankingach jeśli chodzi o Japonię, ale na pewno dużym zainteresowaniem cieszą się restauracje związane z superbohaterami Kamen Raider. Muzeum Kamen Raider proponuje odwiedzającym własne rodzaje burgerów wystylizowanych na superbohaterów znanych z serii (chociaż są burgerami z nazwy, są to bardziej bułki z mięsnym nadzieniem). Powstała również specjalna restauracja (w Ikebukuro), Kamen Raider The Diner, która otwarta została z okazji 40-lecia serii. Nie tylko wygląda ona jak siedziba tajnej organizacji superbohaterów, ale i prezentowane w niej dania niejednokrotnie nawiązują do znanych z telewizji postaci.
Zachód również szybko podjął się realizacji fantastycznych wizji jedzenia w prawdziwym życiu, chociaż jego najciekawszy przejaw znajduje się w Iranie – jest to restauracja Krusty Krab, idealna replika restauracji znanej z kreskówki „Spongebob”. Jedzenie serwowane w tej restauracji nie nawiązuje aż tak do tematyki kreskówki, ale zwiedzając ją można co nóż spotkać znane z kreskówki postaci.

Krusty Krab nie jest jedyną restauracją, która doczekała się wskrzeszenia w realnym świecie (również z realnymi cenami). Pierwszą z nich jest McGee’s – pub znany fanom popularnej serii komediowej „How I Met Your Mother”. Znajduje się on w Nowym Yorku, na skrzyżowaniu ulic 240 i 55.Cena za piwo, oprócz towarzystwa zdjęć z planu filmowego, które jest bezcenne, wynosi ok. 8-9 USD za porcję. Równie wielką legendą obrosła kawiarnia Central Perk (zdj. Po prawej), która powstała w ramach uczczenia 20-lecia serialu „Friends”. Kawiarnia nazywa się Coffee With Friends i została otwarta przy Lafayatte Street. Kawiarnia umożliwia nie tylko spróbowanie kawy w stylu Central Perk ale i zwiedzenie wystawy pamiątek z planu, w tym kostiumów serialowych „Przyjaciół” oraz zrobienia sobie pamiątkowego zdjęcia na sławnej pomarańczowej kanapie.

photo1

Trzy Central Perks znajdują się również w UK! – na zdjęciu kafejka w Liverpoolu

By napić się kawy w prawdziwie nowojorskim stylu warto więc zainteresować się turystyką kulinarną, tzw gourmet tourism. Gourmet jest pojęciem oznaczającym właśnie kulturę związaną z dobrej jakości stołowaniem się – gourmet tourism znamy dziś przede wszystkim z programów o kucharzach-podróżnikach, którzy, próbując egzotycznej kuchni prezentują nowe, nieznane smaki swoim widzom. Co ciekawe, tursytyka kulinarna uważana jest wciąż za niszową, chociaż jej popularność w ostatnich latach wzrosła nawet w Europie środkowej. Przede wszystkim w Japonii turystyka kulinarna stała się popularną formą rozrywki – przyczyniła się do tego  również publikacja Yoshihide Matsubary, który opublikował książkę „The Burger Map” – przewodnik po barach z hamburgerami w regionie Kanto. Matsubara stał się ekspertem ds. hamburgerów, kiedy postanowił porzucić pracę w korporacji na rzecz publikowania „Hamburger Street” –  magazynu poświęconego hamburgerom, który w dalszej perspektywie przyczynił się do powstania serwisu oceniającego hamburgery w Japonii, oraz wielu wywiadów telewizyjnych, które udzielił Matsubara. Ku powszechnemu zdziwieniu, „Burger Map” nie służyło wcale wychwaleniu wizerunku japońskich hamburgerów. Głównym zarzutem Matsubary wobec japońskich restauratorów jest nierozumienie idei, iż hamburgery kręcą się wokół mięsa – japończycy wkładają w swoje bułki jednak aibiki – miks wieprzowiny i wołowiny.

Jedzenie w popkulturze urosło więc już do rangi pewnej aktywności definiującej styl życia. Prawdopodobnie najpopularniejszym sposobem w jaki pożywienie wpływa na styl życia jest jednak dieta. Japoński magazyn o zdrowiu i stylu życia, Fyttee, w 2008 roku opublikował ranking najpopularniejszych japońskich diet. Myśleliście, że dieta Paleo jest pokręcona? Take that:

  •  Dieta tofu-sojowa – zastępowanie ryżu i mięsa tofu i soją, anonimowa czytelniczka straciła w ten sposób 14 kg w ciągu roku
  • Prowadzenie pamiętniczka – zapisywanie posiłków, wagi, goli i ćwiczeń, anonimowa, ale zmotywowana czytelniczka straciła 10 kg
  • Dieta kapuściana – zastępowanie kapustą ryżu i podjadanie surowej kapusty między posiłkami, czytelniczka schudła 14 kg
  • Ćwiczenia skoncentrowane na mięśniach brzucha – hula hoop, taniec brzucha, gwarantują spadek około 6 cm z talii
  • Yoga i oddychanie – gwarantują poprawę cyklu snu, i poziomu stresu, czytelniczka schudła w ten sposób 14 kilo
  • Przekąski na 200 kalorii – najpopularniejsze stosowane przekąski to galaretki, tofu, owoce i jogurty oraz krakersy i batoniki proteinowe, nieznane dane o stracie wagi
  • Akupresura uszu i stóp – stracone 2 kg
  • Dieta kąpielowa – kąpiel w aromaterapeutycznych olejkach, 45 minut w wannie dziennie i schudniecie 26 kg
  •  Mieszane zboża – urozmaicenie diety opartej na ryżu innymi zbożami ale i fasolą, gwarantowane 4 kg
  • Dieta bananowa – na śniadanie tylko banan i szklanka wody i schudniecie 19 kg.
fytte-morning-banana-diet-spread

Te banany to tak na poważnie (po prawej)

Ostatecznie, nie wiem, czy jest coś co wyraża związek popkultury z jedzeniem lepiej niż te kilka zdjęć z hipsterskiej restauracji, które ostatnio wrzuciliście na FB. Dobrze wiecie, o których mówię! W epoce, w której wszystko jest publiczne każdy z nas może stać się foodie,  co w dzisiejszej nomenklaturze oznacza fana kulinariów w ogóle.Co ciekawe, termin ten funkcjonuje już od lat 80-tych XX wieku, kiedy po raz pierwszy użyto go na łamach magazynu Harper’s & Queen, określając w ten sposób osoby, dla których jedzenie np w modnych restauracjach, stało się wyznacznikiem statusu społecznego. Współcześnie, dzięki rozwojowi technologii i mediów foodies nie kojarzą się już z jakąś tajemniczą, czczącą malutkie porcje na wielkich talerzach sektą z wyższych sfer. Niejednokrotnie foodies pokonują drogę od amatora do profesjonalisty, zrzeszając szersze grono odbiorców swoich kulinarnych pomysłów dzięki blogom, magazynom i videoblogom.  Foodie wkroczyli więc do sfery social media silną ręką i pełną parą, niejednokrotnie stając się ekspertami w swoich dziedzinach. Zapewne każdy posiada własnych ulubieńców, do których udaje się w potrzebie kulinarnej inspiracji. To dzięki entuzjastom noża i widelca, kulinarna kultura masowa stała się kwestią społeczności, których łączą nie tyle status społeczny, co ciekawość i podobne smaki.

 

Popkultura zawsze szła w parze z kuchnią, ale to w ostatnich latach nastąpił szczególny rozkwit tego zestawienia. Od kilku lat nie tylko foodie mogą wręcz przebierać w show kulinarnych a półki księgarni uginają się od książek poświęconych nie tyle gotowaniu, co jedzeniu w ogóle. Kultura jedzenia dorzuca swoje trzy grosze do sfery rozrywki, niejednokrotnie powodując, że nawet najbardziej zagorzali przeciwnicy stania przy garach podwijają rękawy i próbują własnych sił! Niezależnie od tego, czy chodzi o wypróbowanie przepisu tak prostego, że to aż niemożliwe, czy o stworzenie małego kulinarnego arcydzieła, kulinaria i kultura wciąż wzajemnie się napędzają, i to nie tylko ku uciesze prawdziwych foodie. W końcu, nic nie tworzy smaczniejszego zestawienia niż dobry film do przegryzienia przy ulubionej przekąsce.

 

*poważnie, nawet Camilla Lackberg, autorka serii skandynawskich kryminałów, opublikowała swoją ksiażke o przepisach związanych z miejscowością, która jest tłem dla jej historii

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s