Mój 2015 w popkulturze

Wzorem podobnego wpisu, który popełniam rok temu, postanowiłam również mijający rok 2015 obejrzeć pod kątem własnych popkulturowych podbojów i przebojów. Swoją drogą, przeglądając poprzedni wpis w celu sprawdzenia, czy mogę przy czymś z tej lity postawić krzyżyk, dochodzę do wniosku, że powinnam zdecydowanie podnieść swoje wymagania.*

tumblr_inline_nw32au0ten1t8es98_500

Ten gif nie ma nic wspólnego z poniższą notką, ani wstępem doń – po prostu pokazuje go wszystkim, bo jest śmieszny

Jak zwykle, postanowiłam ograniczyć wpis do max 3-4 najlepszych z najlepszych tytułów.

Książki

Myślę, że mijający rok mogę zaliczyć do naprawdę udanych pod względem książkowym. Tak, dobrze się domyślacie. Było dużo kryminałów i wiele bardzo dobrych! Zacznijmy od tego, że mam nadzieję, iż pracownika Matrasa, który wystawił ogromy banner Eeny, Meeny czekał jakiś, awans, podwyżka, albo cokolwiek w tym guście. To jedna z niewielu książek, przy której po pierwszych 20-50 stronach musiałam sobie przerwać, żeby znaleźć wersję polską i rozesłać ją do znajomych/rodziny/no, generalnie do wszystkich na około, bo tak się dobrze bawiłam. O ile „bawić” to odpowiednie słowo, jeśli chodzi o reakcję na krwawą historię o mordercy, który kwestie zbrodni pozostawia własnym ofiarom. Historia brzmi może bardziej jak „Piła”, tylko, że w UK i ze sprytną panią detektyw Helen Grace w roli głównej. Nie jest może tak paskudnie, krew nie tryska na nas z każdej kolejnej strony, ale zdecydowanie trup ściele się gęsto, a rozwój wypadków trzyma w napięciu. Przy okazji pisania tej notki odkryłam, że w tym roku ukazała się kolejna powieść M. J. Arlidge – kolejna pozycja do must read!

Skoro już mowa o nowościach, nie sądziłam, że przeczytam kolejną powieść Camilli Lackberg, z równą przyjemnością (jeśli nie większą), co poprzednie części sagi, ale, na Thora, Pogromca Lwów, był na prawdę dobry! Tak bardzo, że nie zauważyłam kiedy właściwie otworzyłam i zamknęłam tę książkę. Miałam w tym roku bardzo krótkie (ale za to intensywne) wakacje i nadzieję, że ta książka zapełni mi chociaż ich połowę. Tymczasem, powrót do Fjallbacki i ulubionych bohaterów nie zajął mi więcej niż jedno dłuższe popołudnie i upalny wieczór. „Pogromca” nie odstaje od pozostałych książek serii konstrukcją, zawrotnością akcji, ani okrucieństwem opisywanych morderstw. Nie oznacza to jednak, że skazani zostajemy na rutynę i znane rozwiązania. Lackberg nie przestaje zaskakiwać swoich bohaterów [oraz czytelników] nowymi pomysłami na zakłócenie spokoju małego miasteczka, którego piwnice, skrywają jeszcze wiele rodzinnych historii.

Żeby odciągnąć się od kryminałów postanowiłam sięgnąć po coś z innej półki i tak wpadł mi w łapki Marsjanin Andy’ego Weira, przy okazji premiery ekranizacji. W ten sposób nie tylko znalazłam sobie rozrywkę na kilka wieczorów, ale poranne rozmowy przy kawie zdominowały wątki fizyczno-filozoficzne i pytania pokroju, co by się stało, gdyby w kosmosie skafander na prawdę się nam zniszczył? Jeśli zastanawia was więc, czy ludzie mogliby przeżyć na Marsie, i, w razie czego, jak długo i na jakich zasadach, to książka dla was. Nie udało mi się jeszcze obejrzeć filmowej wersji tej historii, ale jeśli jest chociaż w połowie tak sprytna i sassy, jak książkowy Mark Watney, to może być z tego kawałek rozrywkowego kina.

Sci-fi, here we go again. Mam wrażenie, że mój gust książkowy nie zmienił się praktycznie w ogóle od zeszłego roku, ale może to i lepiej Zbrodnie i kosmos, oby tak dalej biblioteczko.**

Filmy

Nie udało mi się być może wyjść do kina na więcej filmów, niż w zeszłym roku, ale nie żałuję ani złotówki wydanej na nie. Nawet na Crimson Peak, chociaż dalej uważam, że produkowanie historii tak wiernie oddającej gotycki gatunek w XXI wieku jest co najmniej szalone. Okazuje się jednak, jeśli szaleństwu temu na imię Gillermo del Toro, a nosi ono twarz (i pośladki) Toma Hiddlestona, to da się z tego stworzyć coś całkiem ciekawego. I to mimo tego, że fabuła nie powala na kolana a duchy są tak „straszne”, że aż zabawne. No ale, w Crimson nie chodzi o to, żeby nas coś straszyło, tylko, żeby się napatrzeć na piękne stroje i dekoracje.. i może na chwilę poczuć się jak w środku gotyckiej powieści, gdzieś w ciemnej, zimnej Anglii.

Od krwawych wzgórz Brytanii wolę jednak post apokaliptyczne pustynie Australii. Mad Max: Fury Road to film, dzięki któremu nadal mam ochotę jeździć do pracy na dachu autobusu. Świetnie oglądało się go wczesnym latem, kiedy upał zaczynał powoli doskwierać, a w powietrzu zaczynało wzbijać się co najmniej tyle kurzu, co na kinowym ekranie. Lubię filmy z serii Mad Maxa, więc nie spodziewałam się po tej części szczególnie wybitnych przesłań ani głębokiej fabuły. Dlatego tym bardziej mile mi było dostać w twarz tak dobrym filmem, wraz z jego wyścigami, wybuchami, akrobacjami i badassowymi kobiecymi postaciami. Dawno nie czułam się tak wbita w fotel świetną grą aktorską, dopracowaniem szczegółów i wciągającą fabułą. W dwie godziny poczułam piach w zębach i zimne pustynne noce na własnej skórze. I już myślałam, że z żadnego innego filmu nie wyjdę bardziej szczęśliwa.. dopóki nie obejrzałam STAR WARS: Przebudzenie Mocy.

Tak się czułam oglądając ten film

 Rozumiem, że wiele osób nie oglądało jeszcze nowej części Gwiezdnych Wojen, więc polecam przeczytać osobną notkę na temat tego filmu tutaj, już po obejrzeniu filmu. Albo najlepiej rzucić czymkolwiek się w tym momencie zajmujecie i wyjść do kina. Teraz. Zaraz. Czytanie tej notki dalej poczeka. Obiecuję.

Seriale

Ten rok był zaskakująco pełen świetnych serii, z których mam nadzieję na kontynuację większości. Po pierwsze, skreślam dnia na kalendarzu do premiery nowego sezonu Galavanta. Chyba najlepszym dowodem na to, jak bardzo podobała mi się ta komediowo-musicalowa produkcja jest fakt, że na samo wspomnienie tego tytułu muszę na ok. pół godziny odlecieć w krainę Youtuba w poszukiwaniu ulubionych piosenek z pierwszego, tak krótkiego, ale tak udanego sezonu. Kto by pomyślał, że historie o rycerzach, księżniczkach i piratach mogą być tak rozrywkowe?

Poza śpiewającymi rycerzami, ten rok zdecydowanie należał do kobiecych superbohaterek. Marvel postanowił swoich fanów w szczególności rozpuścić, na początku wypuszczając na prawdę niczego sobie serię o Agentce Carter. Nie można odmówić twórcom dbałości o utrzymanie klimatu epoki lat czterdziestych w Stanach Zjednoczonych i pomysłowości względem tego, jak agentka Peggy Carter w swoich wysokich obcasach miażdży przestępców i depcze po palcach największych intryg w obliczu zbliżającej się Zimnej Wojny. Miło było zobaczyć, jak Marvel, wśród franczyzy otaczającej jednak superbohaterów o niezwykłych zdolnościach, inwestuje w historie o dobrej, sprytnej, inteligentnej bohaterce, która nie musi podnosić budynków, albo latać nad miastem, żeby pokazać swoją siłę.

I kiedy już wydawało się, że lepiej w tej kwestii być nie może, kolejna bohaterka, Jessica Jones, przykuła do kanap i foteli fanów, po trosze Marvela, a po części zwyczajnie dobrych serii. W końcu na małe ekrany zagościła bohaterka, która ma swoje problemy, demony, depresje i alkohol. Oprócz tego ma nadprzyrodzoną siłę i potrafi na prawdę wysoko skakać, ale w morzu cech Jessici w tej krótkiej serii, supermoce to szczegóły. Ilość artykułów, które naczytałam się na temat relacji Jessici i Killgrave’a i przemocy psychicznej jest nieprawdopodobna.*** Sama główna bohaterka nie jest zresztą jedyną badassową kobiecą bohaterką serii. Wachlarz kobiecych postaci w serialu mieni się wszystkimi odcieniami kobiecości, w tym również tymi najmroczniejszymi z możliwych. Takie są bohaterki (i antybohaterki) Jessicci – to twarde babki, czasami trochę twardsze niż normalni ludzie.

2015 rok przyniósł również wyczekiwany przeze mnie ostatni sezon Hannibala. Oj, ciężko było pożegnać się z ukochaną serią.. tyle dobrych wspomnień i jedzenia! Uważam że znajomość tej serii, chociaż krótka, wniosła wiele pozytywów do mojego życia. Stworzyłam kilka paneli na temat tej serii (i na temat żarcia), podciągnęłam swoje umiejętności kulinarne i sprawiłam, że znajomi boją się pytać z czego (..kogo) jest pieczeń. Poprowadziłam nawet panel na temat kobiecych bohaterek Hannibala na zeszłorocznym Serialkonie. Przede wszystkim jednak doceniam tą serię, za pasję, jaką włożyli w nią jej twórcy i sposób, w jaki ta zbiorowa faza działa na jej fanów. Oby więcej pojawiało się seriali powodujących tego rodzaju grupowy zryw twórczy.

Gry

Moją grą 2015 roku zostanie na pewno The Elder Scrolls Online. Obiecałam sobie w zeszłym roku, że dam tej MMO szansę, chociaż wersja beta na prawdę nie zapowiadała niczego ciekawego. Okazało się jednak, że nic nie myli się piękniej niż beta i przyznaję, że pełna wersja oferuje na prawdę godziny rozrywki w stylu TES: piękne lokacje, niekończące się szlaki, przygody na każdym rozdrożu i poza nim. TESO łączy w sobie uroki MMO i klasycznej przygodówki, przy czym sami możemy zdecydować, czy chcemy zajmować się misjami solowymi, podróżować z gildiami, czy po prostu eksplorować świat Tamriel. Cieszę się, że twórcy zrezygnowali z opcji obowiązkowej subskrypcji. TESO jest świetne, ale musiałoby oferować dużo, dużo więcej, żeby opłacało się płacić miesięczny abonament.

Z gier indie moim ulubieńcem pozostaje Silence Of The Sleep. Jest to gra horrorowo-przygodowa opowiadająca historię Jacoba, samobójcy, który zostaje wciągnięty w podróż po tajemniczym labiryncie korytarzy, by odkryć prawdę o swojej przeszłości. Wszystko w Silence zostało dopięte na ostatni guzik – od poziomu straszaków, po skomplikowanie rozgrywki. Całość oprawiono oryginalną, chociaż bardzo oszczędną ścieżką dźwiękową, oraz piękną grafiką. Wszystkie te elementy, w połączeniu z powolnym odkrywaniem faktów o życiu Jacoba oraz świetnie dogranymi zwrotami akcji i wciągającymi zagadkami logicznymi, tworzą niesamowitą przygodę. Silence powinno też otrzymać jakąś nagrodę (albo dwie) za ucieczkę przed potworami. Nie da się z nimi walczyć, ale możemy je podglądać przez dziurkę od klucza, podsłuchiwać przez ścianę i chować się przed nimi za pudłami. W ten sposób gra zmusza nas do wypracowania pewnych technik i strategii jak radzić sobie z potworami, niż zwyczajnie iść na nie z motyką i shotgunem. Takich gier horrorowych potrzeba dużo, dużo więcej.

W ubiegłym roku udało mi się również w końcu spróbować serii Borderlands. Sama historia wciągnęła mnie tak sobie, ale wciąż uważam, że jest to świetna rozrywka, zarówno na samotne wieczory po ciężkim dniu pracy, jak i na popołudnie ze znajomymi. W szczególności cieszy mnie fakt, że udało mi się wyposażyć w tę grę zarówno siebie jak i swoich znajomych, a nawet moje rodzeństwo dorobiło się własnych kopii.. A jak wiadomo, nic nie dorównuje rodzinnemu błądzeniu w postapokaliptycznej śnieżycy i polowaniu na pustynne potwory z przyjaciółmi w gorące, letnie wieczory.

Plany na 2016

Książki

Mam w planach przeczytać zdecydowanie więcej kryminałów niż w zeszłym roku. I tak nie było najgorzej, ale chciałabym spróbować też więcej polskich autorów. Na razie zaczęłam od Tylko martwi nie kłamią Katarzyny Bondy, co już uważam za niezły początek. Najbardziej lubię właśnie takie powieści: osadzone we współczesności, najlepiej w miejscach, które znam lub kojarzę. Chciałabym w tym roku zrobić też wyjątek i sięgnąć po coś z fantastyki. Oj, dawno nie było mi po drodze do tego gatunku, dlatego nie mogę się doczekać, żeby odkurzyć stare zbiory. Przede wszystkim jednak obiecuję sobie przeczytać więcej książek kobiecych autorów. Może nawet uda mi się połączyć wszystkie trzy postanowienia w jeden? To się nazywa wyzwanie!

 

Gry

Bardzo chciałabym rozwinąć swoją kolekcję przygodówek. Ostatnio krąży mi po głowie Pillars Of Eternity. Przyciąga mnie klimat starych RPGów, wybór klas postaci i podejrzanie jedynie pozytywne recenzje, jakie słyszałam wśród moich znajomych. Chciałabym również zagrać w więcej gier horrorowych. Intryguje mnie nasz rodzimy Kholat – mrożąca (dosłownie) krew w żyłach opowieść o turystach zaginionych w górach Uralu. Gwarantuję wam, że jeśli gra oferuje mi nieskończone możliwości eksplorowania mrocznych górskich terenów, to czuję, że to coś dla mnie.

 

Filmy i seriale

Jak na razie, na pewno planuję obejrzeć nowego Deadpoola, z czystej ciekawości i podświadomej potrzeby prostackich żartów. Tak poważnie, to jestem bardzo ciekawa, co wyniknie z tej ekranizacji. Powinnam z resztą nadrobić filmy o superbohaterach.. na czele z Antmanem, który podobno jest całkiem rozrywkowy. Z innej beczki. bardzo chciałabym obejrzeć polski musical Wszystko gra – jest nadzieja, że dobrzy aktorzy to dobre aranżacje. Oby piosenki zostały porządnie dobrane, a jest nadzieja, że wyniknie z tego coś ciekawego. Ja już jestem zaintrygowana.

Jeśli chodzi o seriale, nie mogę się doczekać nowego sezonu Gry o Tron, chociaż to kolejny rok w którym przyznaję sama przed sobą, że oglądam tą serię już tylko z przyzwyczajenia. Jest w Grze jednak coś na tyle przyciągającego, że nie mogę się doczekać, aż co tydzień przyklejać mój tyłek do fotela będzie rozstrzyganie kwestii, kiedy w końcu nadejdzie zima. Rozochocona bardzo dobrym pilotem odliczam też dni do premiery Lucifera produkcji Fox. Pierwszy odcinek był zabawny, dobrze wyważony i nie rzucił w twarz żadnego oklepanego wątku romantycznego. Mam więc wobec tej produkcji pewne oczekiwania i mam nadzieję, że twórcom uda się podnieść odrobinę własną poprzeczkę, tworząc w ten sposób fajną, rozrywkową historię. Ostatecznie, mam też wielkie postanowienie, że w końcu obejrzę How to Get Away With Murder. Słyszałam o tej serii zbyt wiele dobrego, żeby ją ominąć. Teraz, jak zrobić tak, żeby doba miała więcej godzin?

 

 

*więcej kryminałów i nowy sezon Hannibala?? I kogo to miało zmotywować?

**zbrodnie w kosmosie!! To nisza dla mnie.

***jeszcze ciekawsze są te, które opowiadają jak ludzie wydostają się z toksycznych związków dzięki temu serialowi

Reklamy

One comment

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s