STAR WARS: Przebudzenie Mocy

Każda recenzja, jaką próbowałam tutaj popełnić nie mogła się obejść bez spoilerów. Skoro więc wychodzi na to, że bez nich nie potrafię tego napisać, zwyczajnie postanowiłam się tym nie przejmować. Uprzedzam więc, poniżej są spoilery. Dużo. Właściwie głównie.

star_wars_poster_full-0-0

Ja chcę jeszcze raz~

Przez dwie godziny w kinie czułam się jak najszczęśliwsze dziecko na świecie. To w sumie ciekawe, bo przecież już miałam to szczęście, że na czas mojego dzieciństwa przypadło wydanie aż trzech filmów z serii Star Wars. Żaden z nich nie wkręcił mnie jednak tak bardzo. Do wczoraj myślałam, że to dlatego, że tym razem oglądam kolejną część już z większą świadomością całej serii, historii, pokręconych losów bohaterów i popkulturowego fenomenu w ogóle. Otóż nie. Ten film jest po prostu dobry.

W sumie mój bias względem tego filmu rozpoczyna się dosyć wcześnie w trakcie jego oglądania, bo od głównej bohaterki. Rey jest po prostu genialna. Jest silna, zabawna, aktywna i inteligentna. Potrafi pilotować statki kosmiczne, zna się na mechanice, słowem, czego dusza zapragnie. Na dodatek ma swoje słabości i nie boi się ich pokazać. Wcale nie podoba jej się rola „the chosen one” i gdyby mogła, najchętniej uciekłaby przed nią na koniec świata i dalej. Właściwie, jak każdy z nas w obliczu większej życiowej zmiany albo wyzwania. Rey jest jednak przede wszystkim odważną i pomysłową postacią. Taką, przy której nikomu nie przyjdzie do głowy, że musi jej na głos powiedzieć o tym, jak bardzo jest do czegoś zdolna, bo jest dziewczyną. Plus, potrafi biegać bez trzymania się za ręce!* Rey jest po prostu sobą i to jest mega pozytywne. Chciałabym, żeby właśnie takie bohaterki oglądały w kinach np moje potencjalne dzieciaki.

Ponieważ nie tylko w Rey budzi się moc, na równi z jej historią poznajemy młodego Kylo Ren, kierującego wojskiem Pierwszego Porządku. Kylo był szkolony na Jedi, dopóki nie przeszedł na Ciemną Stronę Mocy, przystępując do rycerzy Ren. Kylo wydaje się bezlitosnym i bezdusznym przywódcą, ale i on nie stroni od słabości. Nęka go nie tylko ciężar ciemności, ale i legenda swojego dziadka, Dartha Vadera. Kylo jest świetnie wyszkolony, ale wciąż bywa, powiedzmy, dość wybuchowy i nie panuje nad emocjami. Jest zachłanny i zbyt pewny siebie, co zdecydowanie mu nie sprzyja, bo jak wiemy, gdy się człowiek spieszy.. Ostatecznie, Kylo Ren udowadnia swoją bestialskość mordując członka swojej rodziny, co z pewnością sprawi, że zostanie jednym z lepiej zapamiętanych negatywnych bohaterów sagi. Jednakże, nie udaje mu się przekonać do Ciemnej Strony Mocy Rey. Zastanawia mnie, czy to dlatego, że światło jest tak silne w tej bohaterce, czy dlatego, że jest tak silne w nim samym. Cóż, o tym zapewne przekonamy się w kolejnych częściach

Praktycznie każdy młody bohater, którego poznajemy w filmie jest na swój sposób rozdarty. Finn, pomimo tego, iż od dziecka szkolony był na Szturmowca, w trakcie swojej pierwszej misji decyduje się uciec z armii Pierwszego Porządku. Jak każdy młody bohater tej części Finn dostaje jednak do ręki narzędzie, dzięki któremu może zdecydować, w którą stronę się udać. Wydawało mi się, że to znajomość/zauroczenie Rey sprawia, że postanawia przeciwstawić się swoim lękom i podjąć aktywny udział w walce po stronie Rebelii. Mam jednak wrażenie, że to kwestia możliwości zdefiniowania samego siebie. Na początku Finn nie miał przecież nawet własnego imienia, tylko numer identyfikacyjny. Nagle odkrywa, że nie tylko może zdecydować w którą stronę się udać, czy kim być, ale w ogóle podejmować samodzielne decyzje. W chwili zagrożenia Finn postanawia więc stanąć po stronie przyjaciół i pomóc Rey. Ich relacje są zresztą całkiem pocieszne. Nie rzucał mi się w oczy żaden wciskany na siłę wątek romantyczny. Rey i Finn to po prostu dwójka młodych ludzi, którzy znaleźli się w bardzo nietypowym miejscu i bardzo nietypowym czasie, gdzieś daleko w odległej galaktyce, i próbują z tego wyjść obronnymi rękoma. Czasem przy dodatkowym użyciu kilku macek.

Film aż ocieka odwołaniami do starych serii, przede wszystkim do oryginalnej pierwszej części sagi. Przez całą historię pojawiają się znane nam z historii postaci, a nawet Sokół Milenium. Wydaje mi się jednak, że jeśli ktoś nie zna się na Star Wars, albo kojarzy jedynie Epizod IV, i to szczątkowo, to i tak świetnie będzie się bawił. Wkład nowych postaci jest świetnie zbalansowany i genialnie dobrany. Również wśród drugoplanowych postaci pojawiają się same ciekawe przypadki, np. pilot Poe, któremu Finn pomaga uciec z bazy Pierwszego Porządku. Poe jest wystarczająco twardy, szalony i sassy, żebym mogła uwierzyć, że naprawdę jest najlepszym pilotem Rebelii. Poza tym, w komplecie nowych bohaterów dostajemy też nowego droida – BB-8. Jeśli zastanawiało was, tak jak mnie, co właściwie ludzie w nim widzą, kilka scen z turlającym się robocikiem, ochoczo popiskującym swoim rozmówcom na pewno was  do niego przekona.

Myślę, że nowe Gwiezdne Wojny pokazują, że nawet w tak dobrze znanej historii, jest jeszcze kilka aspektów, które można eksplorować. Okazuje się przecież, że i wśród Szturmowców kobieta może zostać generałem,**  wśród pilotów Rebelii przewija się równie wiele kobiet, co mężczyzn, a wśród głównych bohaterów nie wszyscy mają ten sam kolor skóry. Star Wars mogą cieszyć zarówno widzów starszej daty, którzy zapewne z nostalgią ujrzą na ekranie znane twarze (i inne mechaniczne części) jak i zupełne świeżynki. Nie byłabym jednak zupełnie hura optymistyczna i zdecydowanie nie sądzę, żeby film trafił do absolutnie wszystkich widzów wszędzie. Myślę, że twórcy zaczęli jednak dostrzegać w nim więcej wcześniej nie eksplorowanych wątków i są na dobrej drodze, by pokazać, że fajna historia może trafić do każdego, bez względu na wiek, płeć czy kolor skóry. Pod tym względem moc jest zdecydowanie z nimi.

 

*w filmie jest co najmniej kilka scen prześmiewczych wątłe bohaterki filmów akcji, ale ta jest chyba najbardziej bezpośrednia

**cóż, najważniejsze, że to Gwendoline Christie, ale już sam fakt jest spoko

Reklamy

One comment

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s