Kimuroza ekranowa [2]: Pride

Mówi się, że jeśli ktoś nie ma szczęścia w grach, to na pewno ma szczęście w miłości. Satonaka Halu, główny bohater jdramy „Pride”, akurat nie cierpi na niedomiar szczęścia w obu tych dziedzinach. Jako głównego rozgrywającego drużyny hokejowej Błękitne Skorpiony otaczają go żarliwe uczucia ze strony fanek i  uznanie kolegów z zespołu. Sam Halu uważa, że miłość to gra, której zasady ustala sam. Decyduje się w nią wciągnąć młodą pracownicę biurową, Aki.

Na pierwszy rzut oka hokeista i dziewczyna, jak wiosna i jesień*, nie mają ze sobą wiele wspólnego. Przeciwieństwa jednak mają to do siebie, że przyciągają się szczególnie mocno – dlatego, jeżeli trwacie w przeświadczeniu, że w dramach sportowych nie ma miejsca na romans, „Pride” szybko wyprowadzi was z błędu.

c86ee0a21c733226813741500606f2fc1227027477_full

Spoilers poniżej.

Dla miłośników samego sportu również znajdzie się miejsce wśród widowni tego serialu. Dzięki tej serii zaczęłam śledzić hokejowe rozgrywki i do dziś doceniam, że jak w żadnej innej grze zespołowej na prawdę nie powala ona na kolana poziomem skomplikowania. Zmagania sportowe w przypadku „Pride’ nie mają jednak jedynie takiego jednowymiarowego brzmienia. Przez pryzmat drużyny hokejowej możemy spojrzeć na rozgrywki nie tylko pod kątem sportowych ambicji, tych spełnionych oraz nie, ale też honoru, czy osobistej dumy.**To właśnie ta ostatnia cecha gra w serialu silne drugie skrzypce.

Mogłoby się wydawać, że za łyżwami i lodowiskiem nie stoi zbyt wielka filozofia, ale już na samym początku dowiadujemy się, że to określone zasady postępowania tworzą „dumę hokeisty”. Halu (w tej roli bezbłędny Kimura Takuya) od początków swojej kariery karmiony jest takimi ideami jak „nikomu się nie kłaniaj”, czy „nigdy się nie zakochuj”. Można by sądzić, iż dzięki temu albo zajdzie wysoko, albo w końcu dosięgnie go zimny prysznic. Spotyka jednak na swojej drodze Aki (Takeuchi Yuko), ucieleśnienie ideałów kobiecej dumy. Nawet sam Halu przyznaje, że dziewczyna jest jakby „nie z tego stulecia”.

Duma Aki to wątek niezwykle problematyczny, ponieważ poznajemy tę bohaterkę w momencie, kiedy jak każda dobra, lub zbyt naiwna, dziewczyna, oczekuje powrotu swojego chłopaka z zagranicznych wojaży. Wprawdzie, wspomniany wyżej chłopak nie odezwał się do niej przez kilka lat, ale Aki wierzy, że mężczyzna jeszcze do niej powróci. Co tydzień udaje się na spacer na most, na którym się rozstali. Co ciekawe, Halu, wciągając Aki w swoją grę totalnie szanuje jej przekonanie, o powrocie potencjalnego chłopaka do Japonii. Ustala nawet ten fakt jedną z zasad, twierdząc, że wycofa się, kiedy tylko chłopak Aki pojawi się ponownie.

Aki nie jest jednak jedyną osobą w tej historii, ktorej dumę Halu musi nauczyć się szanować. Chłopak musi szybko zrozumieć, że nie wszyscy kierują się w życiu jego staromodnymi ideałami. Mylące okazuje się przekonanie bohatera o tym, że osoby mu najbliższe, są tak perfekcyjne, jak to sobie wyobrażał. Na przykład, kto by się spodziewał, że wdowa po zaprzyjaźnionym trenerze nie jest bardzo szczęśliwa  w roli samotnej pani domu?*** Większość bohaterów w historii okazuje się zresztą bardzo niejednoznaczna, począwszy na bogatych przyjaciołach Halu, którym pieniądze szczęścia nie dają, na nowym trenerze skończywszy, który, mimo surowego podejścia, ma jednak głowę na karku.

Dodatkowego smaczku historii dodaje wspaniała oprawa muzyczna. Całość serialu została opatrzona klasycznymi rockowymi piosenkami zespołu Queen. Taki dobór soundtracku nadaje nieco nostalgiczny wyraz całości historii i idealnie wpasowuje się w sportowe klimaty serii. Komu na ten przykład nie gra w duszy „We will rock you”, kiedy ulubiona drużyna wychodzi na lód? W ramach ciekawostki można wspomnieć iż sam opening dramy, „I was born to love you” został remixowany specjalnie na potrzeby dramy i wydany ponownie jako „I was born to love you (Pride remix)” w roku 2004.

Podsumowując, „Pride” jest dramą, do której chętnie wracam, co najmniej raz w roku. Wywarła na mnie ogromne wrażenie i świetnie się bawiłam oglądając ją po raz pierwszy, tworząc do niej polskie napisy, czy też oglądając ją po raz n-ty. Do dziś na mojej playliście co jakiś czas wyskoczy opening, powodując, że oczami wyobraźni ląduję na lodowisku Błękitnych Skorpionów. Osobiście, życzę każdemu, żeby natrafił na serię, z którą tak silnie można się związać emocjonalnie, jak z „Pride”, bez względu na to, czy w ogóle interesują nas seriale sportowe.

 

* jap. haru i aki

** ang. pride. Tak, jakbyście nie zauważyli.

*** każdy, tylko nie Halu. Za to go kochamy.

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s