Kimuroza ekranowa [1]: Mr. Brain

Wielkimi krokami zbliża się oczekiwana przez trzynaście lat premiera drugiego sezonu dramy o tytule „Hero”, z Kimurą Takuyą w roli głównej. „Hero” to znany tytuł wśród telewizyjnych seriali i jedna z najbardziej rozpoznawalnych ról Kimury poza Japonią. Jak wiecie, jestem ostrym przypadkiem czegoś, co nazywam kimurozą, czyli generalnym uwielbieniem względem tego aktora. Dlatego postanowiłam wam przez następne tygodnie przybliżyć kilka przyjemnych seriali z udziałem Kimury. Tak, na wszelki wypadek, żebym sama nie dostała ataku serca, jak zobaczę ponownie rozczochraną czuprynę Kuryu Koheia na ekranie Fuji TV.

Postanowiłam rozpocząć snucie opowieści o serialach króla azjatyckiego ekranu od tej z dram Kimury, dzięki której w ogóle natrafiłam na jego dalsze role. Pewnego popołudnia zwyczajnie włączyłam telewizję i przepadłam. Zrządzenie losu chciało, żebym upalnym latem pięć lat temu obejrzała właśnie „Mr. Brain„.

Konia z rzędem temu, kto odkryje, dlaczego uznałam po tym plakacie, że Kimura jest przystojny

Poniżej będą spoilery. Just in case.

Zupełnie nie rozumiem, dlaczego ten serial nie doczekał się drugiego sezonu, albo chociaż odcinka specjalnego. Jest śmieszny, bywa straszny i nawet daje do myślenia. Mam głęboką nadzieję, że nie przyjdzie nam na kontynuację również czekać trzynaście lat., tak jak w przypadku „Hero” Chociaż już od paru lat nie budzę się w przeświadczeniu, że kiedyś pojawi się chociaż cień szansy na wznowienie „Mr. Brain”, zakończenie wciąż pozostaje na tyle otwarte, iż spokojnie można nakręcić chociaż dwugodzinny SP.

Osobiście nie uważam, żeby to była najlepsza drama do polecenia, na pierwszą z Kimurą w roli głównej. Istnieje zwyczajnie kilka lepszych na pierwsze podejście, np. „Beautiful Life”, taki klasyk, z którego wiele kpopowych gwiazdek uczyło się japońskiego, lub „Pride”, o którym na pewno pojawi się tutaj osobna notka, czy chociażby „Engine”, które zwyczajnie jest fajną, wzruszającą historią*. Niemniej jednak, przygody szalonego naukowca-detektywa wciąż interesują widzów – świetnym dowodem na to, jest odwiedzenie forum, dla którego tworzyłam kiedyś napisy do seriali azjatyckich, w tym do Pana Mózga, gdzie wciąż pojawiają się miłe i pozytywne komentarze na temat tej serii.**

Serial opowiada o przygodach nieco ekscentrycznego geniusza, który pomaga detektywom w Tokio rozwiązywać różne zagadki kryminalne. Jeżeli myślicie, że nie da się zrobić fabuły jescze prościej, to musicie zwrócić honor tym scenarzystom, którzy nadali głównemu bohaterowi imię – Tsukumo:

Niezależnie od tego, czy będzie to wasze pierwsze, czy kolejne podejście do Kimury na małym ekranie, pozytywnie zaskoczą was jego komediowe umiejętności. Muszę przyznać, że elementów humorystycznych w tym serialu na przyzwoitym poziomie nie brakuje. Nie jest to jedynie specyficzny humor dalekowschodnich scenarzystów – ciężko nie uznać za uniwersalnie komediowy fakt, iż wielki intelekt głównego bohatera budzi się w nim dopiero po tym, jak zostaje on przygnieciony spadającym z nieba billboardem. Ponieważ przesłaniem serialu jest to, że ludzki mózg jest niesamowity, nie powinien nas dziwić fakt, że i z hosta da się zrobić naukowca, i to jednym uderzeniem.

Głównego bohatera nie da się nie lubić, nie tylko ze względu na jego pokręconą przeszłość. Jest szalony, tajemniczy i jak na naukowca przystało ma swoje dziwactwa, takie jak objadanie się bananami czy też hodowanie osobistego doświadczalnego szczurka. Jego beztroskie zachowanie bywa wprawdzie przysłowiowym wrzodem na czterech literach detektywów Hayashidy i Tanabary (w tych rolach bezbłędni Mizushima Hiro i Kagawa Teruyaki), ale rozległe umiejętności analizy zachowania przestępców i neurobiologii zawsze dostarczają policjantom cennych informacji, albo dodatkowej roboty. Tak, czy inaczej, z Tsukomo nigdy nie jest nudno.

Na uwagę zasługuje również rola Ayase Haruki jako asystentki naukowca, Yuri Kazune. Jak na aktorkę, która znana jest przede wszystkim ze swojego dużego biustu,*** pasuje jej rola nieco pokręconej badaczki. Mimo tego, iż z początku jest bardzo wpatrzona w Tsukumo,**** ostatecznie zdobywa sobie uznanie detektywów, oraz własnego przełożonego, swoim sprytem i intelektem. Mimo tego, iż jest z początku jedynie poboczną postacią kobiecą, nie pozostaje w roli fangerla zbyt długo, walczy o własną inicjatywę i nie boi się przedstawić swojego zdania. Uważam, że scenarzyści trafili w przypadku Yuri w dziesiątkę, ponieważ głupiutka, nieogarnięta postać asystentki zwyczajnie nie sprawdziłaby się przy osobowości Tsukumo i tworzyłaby jedynie nudny, zupełnie zbyteczny element tła.

Jeśli nie zamierzacie oglądać serialu dla samego Kimury, do gustu może przypaść wam obsada aktorów drugoplanowych. Ponieważ „Mr. Brain” jest klasycznym serialem detektywistycznym, w którym każdy odcinek poświęcony jest innej sprawie, role gościnne zmieniają się co odcinek. Wśród aktorów znalazły się odcinki z członkiem zespołu KAT-TUN, Kamenashim Kazuyą, aktorem Sato Takeru, Aibu Saki, Koyuki, czy nawet Gacktem- tym ostatnim w bezbłędnej roli psychopatycznego mordercy-kanibala. Osobiście, najbardziej spodobała mi się rola Nakamy Yukie. Jej odcinek, poświęcony kobiecie, która przez lata więziona była w piwnicy pewnej farmy, uważam za najbardziej traumiący i dający do myślenia, szczególnie w czasach, kiedy co roku przeczytać możemy o nowej sprawie porwania podobnej natury.

„Mr. Brain” polecam również wszystkim pasjonatom psychologii i neurobiologii. Wszystkie zagadnienia, z którymi stykają się bohaterowie są bardzo ciekawe, niektóre bardzo zaskakujące,  a inne nawet pożyteczne, tak jak wskazówka o wygrywaniu w kamień-nożyce-papier. W trakcie oglądania serii nauczycie się też kilku prostych, ćwiczących pamięć gier i, to wam gwarantuje, zaczniecie podjadać banany jak cukierki. Naprawdę dobrze działają na myślenie.

Podsumowując, uważam, że „Mr. Brain” to fajna, lekka drama dla każego, bez względu na to, jaki gatunek seriali preferujecie na codzień. Jest co pooglądać, na kogo popatrzeć, a fani kryminałów z radością oddadzą się rozwiązywaniu zagadek morderstw wspólnie z ekipą serialowego Instytutu Nauk Policyjnych.  Nie jest to serial stworzony z wielkim rozmachem, ale do tych ośmiu odcinków zdecydowanie wraca się latami – niezależnie od tego, czy przyciągnęli nas do niej aktorzy główni, poboczni czy sama historia. Najlepszym dowodem na to, może być fakt, iż „Mr. Brain” po pięciu latach od premiery wciąż  pozostaje jednym z moich ulubionych seriali.

 

*Dramy od których nie zaczynać: „Tsuki no Kobito.” W sumie lepiej też na niej nie kończyć, ani nie oglądać gdzieś po środku. Właściwie można by ją nawet pominąć. Chyba, że lubicie wybuchające krzesła i inne tragedie z meblami w tle.

**Nie mam już na tyle czasu, żeby dalej zajmować się napisami, ale zdarza mi się rzucić okiem na te komentarze. Tak, dla ciepełka w sercu.

*** Nie jest on jakiś specjalnie duży, jak na zachodnie standardy, ale często wypomina się jej tą cechę w programach rozrywkowych. Na szczęście sama aktorka ma do tego zdrowy dystans.

**** Kto by nie był, Kimura naprade dobrze wygląda w garniturze.

Reklamy

One comment

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s