Top Of The Lake

Czasami dobrze jest usiąść i zadać sobie pytanie: co nas najbardziej na świecie wnerwia? Tusk? Podatki? Bezpańskie psy? Cokolwiek by to nie było, i tak w skali wszelkiego zła pojawi się niżej, niż pornografia dziecięca. Nieszczęściem samym w sobie jest, iż zasięg tego problemu  ogarnia wszystkie kraje bez wyjątku, nawet tak piękne i spokojne jak Nowa Zelandia, której pełne magicznego uroku wzgórza i lasy stały się tłem dla trzymającej w napięciu miniserii, koprodukcji australijsko-brytyjsko-amerykańskiej z 2013 r., zatytułowanej „Top Of The Lake”. [spoilers inside]

MV5BNjM3OTI2MjkyNV5BMl5BanBnXkFtZTgwMjg3NzQxMDE@._V1_SX640_SY720_

Na sam serial natknęłam się bardzo przypadkowo, trafiając na jego pierwszy odcinek na kanale AleKino. Australijka Robin Griffin (w tej roli Elizabeth Moss) przybywa do Laketop, miasteczka umiejscowionego nad malowniczym jeziorem, na którego dnie, według miejscowej legendy, bije serce demona. Pani detektyw ma zbadać sprawę samobójczej próby 12-letniej Tui. Kiedy okazuje się, że dziewczynka jest w piątym miesiącu ciąży, a każdy z mieszkańców miejscowości staje się podejrzanym, Tui ucieka z domu i znika  w górach. W jej poszukiwanie angażuje się nie tylko wydział policji ale i ojciec dziewczynki, który, jak się okazuje, sam ukrywa więcej tajemnic niż niejeden bywalec Laketop.

Fabuła nie kręci się więc jedynie wobec głównej bohaterki i jej śledztwa, chociaż jej historia jest nie mniej ciekawa niż pozostałych postaci. Szybko okazuje się iż mroczna przeszłość Robin nie pozwoli jej uwolnić się emocjonalnie od sprawy dziewczynki. W swoich złych wspomnieniach bohaterka przegląda się jak w zwierciadle, którego powierzchnię tworzą rodzinna miejscowość, niemy świadek śmierci jej ojca, jak i dawni przyjaciele i wrogowie oraz poważnie chora matka pani detektyw.  Wydawałoby się, że zmotywowanej przez własne, traumatyczne doświadczenia, policjantce nic nie stoi na przeszkodzie, by dorwać winnego nieszczęścia Tui i powiesić jego jaja na drzewie – okazuje się jednak, iż sieć współzależności w Laketop została utkana gęsto i precyzyjnie, więc przebicie jej na wylot nie będzie łatwym zadaniem.

Sama Tui jest niebywale intrygującą postacią. Jak na dwunastolatkę świetnie posługuje się bronią, zna się na survivalu, jeździ konno, nie jest jej straszny ból i samotność. Nawet najbardziej nieprzyjemna z postaci, z jakimi mamy do czynienia w historii, czyli ojciec dziewczynki, Matt, docenia ją za umiejętności przetrwania i inteligencję. W oczach mieszkańców, Tui jest zwyczajną dziewczyną należącą do tzw. „trudnej młodzieży”, a sama policja nie pokłada wielkich nadziei w jej przystosowaniu do ciężkich warunków. Wraz z odkrywaniem historii Tui dowiadujemy się jednak więcej o prawdziwej twarzy młodego pokolenia w Laketop oraz nierozwiązanych konfliktach starszych mieszkańców. 

Jakby było nam mało problemów miejscowych, do Laketop sprowadza się grupa kobiet zgromadzonych wokół swojej liderki GJ – starej hipiski i wprawnego filozofa. Chociaż GJ jest jedną z najbardziej interesujących postaci, nie dowiadujemy się o niej zbyt wiele, poza tym, iż zakupiła ona teren należący od pokoleń do rodziny Matta, działkę „Paradise” [pol. Raj], za dwukrotnie wyższą cenę niż jej początkowo oferowano. GJ godzinami przesiaduje w swoim fotelu nad brzegiem jeziora, lub w jednym z kontenerów, tworzących obóz na działce. Zainteresowanie wzbudza nie tyle jej przyciągająca uwagę uroda, długie siwe włosy i ciemne oczy, ale i jej spokojne usposobienie i przekonanie o wyższości ciała nad umysłem. Przy tym wszystkim, GJ ma bardzo pragmatyczne podejście do swojej społeczności i wciąż pogania do pracy medytujące przy niej kobiety i zawsze znajduje czas by skarcić odwiedzających ją wędrowców lub służyć im schronieniem lub dobrą radą, taką jak ta:

 „Be like a cat. Heal yourself. There’s no match for the tremendous intelligence of the body. ”

„Bądź jak kot. Ulecz się. Nic nie równa się potężnej inteligencji ciała.”

– GJ.

Znacznie bardziej problematycznymi przybyszami od samej GJ okazują  się jednak kobiety, które z nią przyjechały. Niektóre są po rozwodzie, inne w trakcie, jeszcze inne zwyczajnie leczą swoje uzależnienia lub zmagają się z toksycznymi relacjami ze swoimi partnerami i/lub rodziną. Praktycznie każda z przybyszek została w jakiś sposób doświadczona przez los, ale wszystkie znajdują spokój obcując z naturą, próbując odgrodzić się od problemów zewnętrznego świata w swojej małej post-hipisowskiej społeczności. Jednocześnie, niejednokrotnie mącą one spokój Laketop, czy to realizując swoje nałogi, czy też przez wchodzenie w bezpośrednie konflikty z mieszkańcami, z Mattem na czele.

Jak na tak obfity w skomplikowane postaci żeńskie mini serial w „Top Of The Lake” nie brakuje przyzwoicie skonstruowanych postaci męskich. Jednakże, jedynym z przedstawionych mieszkańców o wyjątkowo jednorodnym, pozytywnym wydźwięku mężczyzną jest towarzysz matki Robin, który, mimo egzotycznego wyglądu, jest zaprezentowany jako bardzo opiekuńczy i cierpliwy człowiek. Co do pozostałych mężczyzn, wspólnie z bohaterką mamy ochotę od nich wszystkich pobrać próbki DNA i sprawdzić kto jest ojcem dziecka Tui. Do niektórych z nich podchodzi się z dystansem od samego początku, jak na przykład do prowadzącego bar „byłego” pedofila, na którego winę brakuje tylko by wskazywały wielkie neonowe znaki. Jak jednak przystało na porządny kryminał, jego przypadek nie jest tak jednoznaczny, na jaki by się z początku wydawało.

Problem stanowi też postać ojca Tui, który okazuje się manipulatorem, skrzywionym już przez własną matkę , terroryzującym sąsiadów i własną rodzinę – z drugiej strony, widzimy jednak jak mocno przeżywa tragedię swojej córki i nawet można pokusić się o uczucie żalu wobec fatalnej sytuacji, w jakiej znalazła się jego rodzina. O zgrozo, jednoznacznie dobry nie okazuje się nawet chłopak Robin, który, jak się okazuje, również mógł przyczynić się do zapisania ciemnych kart jej przeszłości. Jednym słowem, karty odwracają się wraz z postępem rozgrzebywania nowych i starych ran, szpecących oblicze Laketop.

Przedstawione problemy nie kręcą się więc wyłącznie wobec wykorzystywania seksualnego nieletnich, jakby się mogło z początku wydawać. Cierpliwość widza zostaje wystawiona na ogromną próbę wobec opieszałości wymiaru sprawiedliwości, zwykłej ludzkiej perfidi, głupoty, bezsilności i beznadzieji, wywołanej przez pochłaniającą bohaterów potrzebę pomagania  – którą nawiasem mówiąc, policzkuje nawet sama GJ twierdząc iż dla własnego dobra najlepiej jest się poddać, zamiast nieść ludziom wokół pomoc na siłę.  Dlatego, jeżeli usiądzięcie do oglądania tego serialu z nadzieją, że usatysfakcjonuje was sam fakt, że źli zostaną ukarani, to nie mogę wam tego efektu zagwarantować. Wydaje mi się, że, koniec końców, każdy będzie interpretował przedstawioną problematykę na swój sposób i według własnej wrażliwości.

Podsumowując, osobiście odnoszę wrażenie iż najgorszym problemem w raju, nawet takim jak urocza fikcyjna miejscowość w głębi Nowej Zelandii, jest ludzki egoizm – wobec innych, czemu swoim działaniem sprzeciwia się Robin, ale i wobec samych siebie, co w swojej filozofii stara wyrazić się GJ i jej społeczność. Być może jest to pewna nadintepretacja z mojej strony, ale, tak jak napisałam na początku, każdego z nas co innego wkurza i pewnie każdy ma własnego „węża”, który czeka aż zerwiemy jabłko. Myślę, że twórcy, Davis i Campion, w pełni zasłużyli sobie na każdą zdobytą serialem nagrodę, Złoty Glob, Emmy i AACTA (nagrody australijskiej Akademii Filmowej) i również z tego powodu polecam serial wszystkim miłośnikom kryminałów i trzymających w napięciu thrillerów.

*w tłumaczeniu polskim pojawiła się też nazwa Eden

P.S. Dzięki dla mojej mamy za wciągnięcie mnie w oglądanie i dzięki której ogarnęłyśmy serię w niecałe trzy dni.

Reklamy

One comment

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s