lektura nocy letniej

Nareszcie nastały wakacje, a wraz z nimi moja skrupulatnie rosnąca kupka książek do czytania w końcu uzyskała cień szansy na to, żeby się zmniejszyć. Hura!Teraz mogę wyciągnąć swoje stare buraczane kości w fotelu i poddać się jednej z moich ulubionych praktyk letnich… i wcale nie chodzi o leżenie plackiem na leżaku. Tutaj istotny jest jeszcze wysiłek wzrokowy w stronę relatywnie sporej ilości tekstu. Zanim jednak udam się na zasłużony wypoczynek postanowiłam przejrzeć swój zbiór pod kątem książek o tematyce azjatyckiej, w celu poleceniu kilku nowych tytułów dla tych z moich słuchaczy, którzy podobnie do mnie lubią wypoczywać z książką/czytnikiem w ręku. (do poprzedniej notki na podobny temat odsyłam tutaj)

IKI – JAPOŃSKA FILOZOFIA CODZIENNOŚCI

Natrafiłam na ten tyuł w bardzo przypadkowy sposób. Otóż, pewnego dnia zwyczajnie udało mi się przeczytać o promocji na ebooki w jednym z internetowych sklepów i tak nabyłam ten oto egzemplarz za, dosłownie, grosze. Nie jest to długa lektura, więc wydaje mi się, że była warta swojej ceny, bo przeczytałam ją dosłownie w jedno godzinne oczekiwanie na wykłady.
„Iki…” w formie przypomina raczej rozbudowany esej, ale niekiedy brakuje mi w niej informacji tam, gdzie przydałoby się zawrzeć ich więcej. W przypadku niektórych fragmentów z kolei musiałam je analizować przez dłuższy czas, żeby zrozumieć sedno sprawy. Filozofia iki sama w sobie nie jest łatwa do zrozumienia, a  napewno osobiście nie uważam żeby była prosta, szczególnie jeśli nie podzielam poglądów typu „oszczędzaj cały rok, żeby balować jedną noc”.Myślę, że poznanie Iki ułatwia odrobinę obcowanie z kulturą Kraju Kwitnacej Wiśni. Bądź co bądź, jak twierdzi sama autorka, sercem Iki jest  „(…) dążenie do wyjątkowości, jak również pragnienie poznania, zdobywania doświadczenia, które nie prowadzi do znudzenia życiem, ale wręcz przeciwnie do  ciągłej nim fascynacji” – takiej postawy życzę każdemu fanowi kultury azjatyckiej. Zalotność, czar, poczucie dumy i dystans do świata mieszają się w tej filozofii przejawiając w praktycznie każdej dziedzinie życia zarówno w starodawnej jak i nowoczesnej Japonii. Iki wychodzi z celebracji chwili, przetacza się przez proste geometryczne wzory  i macza palce nawet w tak ulotnych kwestiach jak postrzeganie piękna kobiet.Za mocną stronę tej pracy uważam wielość przypisów wyjaśniających konkretne opisywane aspekty japońskiej kultury – niektóre, takie jak bushido, czy ikebana są mi oczywiście znane, ale o wielu nie słyszałam wcześniej, dlatego miło jest móc się do nich odwołać pod koniec rozdziału, a nie mozolnie szukać ich po Internecie. Przydatne są również ilustracje, prezentujące niejednokrotnie znane nam obrazki, typu Mona Lisa, ale jednak po przeczytaniu danego fragmentu od razu zyskujemy nową perspektywę ich postrzegania. Osobiście poleca książkę wszystkim zainteresowanym przede wszystkim sztuką i filozofią, ale zaznaczam, że od czasu do czasu warto jest nabrać spojrzenia iki na otaczającą nas rzeczywistość.

JAPANESE FARM FOOD

Jest to propozycja dla tych, którzy lubią czytać po angielsku – niestety, nie widziałam jeszcze tego tytułu w języku polskim. Trzymam kciuki, żeby spełniła się moja dzika fantazja o nabyciu tego tytułu w naszym języku, a tymczasem pozostaje mi delektowanie się lekturą w języku obcym.
„Japanese Farm Food”, jak sam tytul wskazuje, traktuje o pożywieniu, a właściwie o kulturze i tradycji żywienia w Japonii. Jakkolwiek uważam, że wiem sporo na ten temat, tak z czystym sercem mogę powiedzieć, że przed przeczytaniem tego tytułu jestem z siebie dumna, że w ogóle wiedziałam czym jest ryż. Ta książka to swego rodzaju biblia w temacie japońskiej kuchni.W odróżnieniu od wielu podobnych publikacji o tematyce japońskich kulinariów, które  serwują skomplikowaną historię i różne analizy społeczno-gospodarczych wpływów na zawartość lodówek Japończyków,  „Farm Food” jest zbiorem zapisków z pierwszej ręki Gaijinki mieszkającej na farmie w Japonii wraz ze swoim mężem Japończykiem. Taka perspektywa działa na plus, bo łatwiej jest się z autorką zidentyfikować, a i serwowane opisy egzotycznych składników czy skomplikowanych procedur są zwyczajnie ciekawe i wciągające.
Dodatkowym atutem „Farm Food” jest też skupienie się autorki nie tyle na samym sednie, czyli jedzeniu samym w sobie, ale też na tak przyziemnych detalach jak narzędzia, których tradycyjnie używa się w japońskich kuchniach. Zakochałam się też w opisie gospodarstwa państwa Hachisu i osobiście już po pierwszych kilku rozdziałach marzył mi się tradycyjny japoński dom z wymienianymi ścianami z papieru z wielką belką po środku. Chociaż między mną a farmą była nieopisana odległość kart książki, czytając „Farm Food” czułam się conajmniej jak gość buszujący po spiżarni tradycyjnego japońskiego gospodarstwa z radością i ciekawością dziecka.
W książce znajdziemy oczywiście same przepisy na różne dania, przystawki czy przetwory po japońsku, jednakże, nie sposób określić, czy mój żołądek z uporem szaleńca domaga się jedzenia i krzyczy „Zabierz mnie do Japonii!” przez to, że czytałam te przepisy, czy związane z nimi historie serwowane przez panią Hachisu niczym przystawka przed daniem głównym. Książka pełna jest też pięknych ilustracji związanych z życiem na farmie (moja ulubiona to chyba ta prezentująca wywieszone daikony). Konstrukcja narracji jest zorganizowana i uporządkowana, przeplatana wspaniałymi historiami z życia rodziny japońskich rolników. Jest również instynktowna, ale jak sama autorka twierdzi w kuchni to właśnie „opanowanie sztuki zaufania instynktom” jest jednym z podstawowych aspektów – mam wrażenie, że zaufanie instynktom pozwala też pełniej delektować się tą książką.

PŁETWA REKINA I SYCZUAŃSKI PIEPRZ

Natknęłam się na ten tytuł już dość dawno temu i z samego opisu przypadł mi do gustu. Lubię książki o podróżach i ubóstwiam czytać o jedzeniu, a połączenie jednego z drugim sprawia, że rozpływam się jak masełko w mikrofalówce.Kilka lat temu już byłam blisko, żeby radośnie pognać do kasy ściskając w rękach egzemplarz „Płetwy”, ale pokonała mnie cena. Pokonała mnie też dostępność tego tytułu w oryginale, dlatego wyobraźcie sobie moją euforię, kiedy w zeszły weekend nareszcie udało mi się nabyć tą książkę… i to jeszcze po promocji.
Pani Dunlop jest Brytyjką, która udała się do Chin w ramach stypendium naukowego. Jednakże, już na początku przekonujemy się, że prawdziwa pasja do Chin autorki wcale nie sprowadza się do kwestii akademickich.  Dzięki tradycjom kulinarnym przybliżone zostaje życie codzienne i duchowe mieszkańców Syczuanu. Historie Fuchsii i jej chińskich przyjaciół opatrzone są również przepisami, które wachają się w skali trudności od banalnie proste (smażony ryż? Bitch please.) po niewyobrażalne (duszona łapa niedźwiedzia… chociaż osobiście czuję w tym wyzwanie).Książka przedstawia wiele różnorodnych aspektów kuchni Chińskiej – od zróżnicowanie wg. regionów, po Kuchnię Maoistyczną czy kwestię używania MSG. Jest rzetelna, pełna ciekawych informacji i bardzo wciągająca – aż chciałoby się zatopić usta w gotowanej wieprzowinie czy makaronie dandan, przysmażając w woku wieprzowinę na gorącym oleju w paście z ostrych papryczek chilli, ucztując przy suto zastawionym stole z własnymi przyjaciółmi. Ja już planuję we własnej kuchni przygotować chiński obiad z noworocznymi pierożki albo zapiekanymi bakłażanami – co jest też jednym z powodów, dla których tak bardzo podoba mi się ta książka. Czytać o jedzeniu to jedno, ale poczuć się zobligowanym do jego przygotowywania to już zupełnie inna para pałeczek.Podsumowując, mam nadzieję, że jesteście równie podekscytowani nadchodzącym wolnym jak ja. Osobiście zaplanowałam już nawet harmonogram notek na tym blogu, więc mam nadzieję, że dobra pani wena mi dopisze i że uda mi się nadrobić wszystkie teksty, które planowałam tutaj przez ostatni miesiąc. Tymczasem, do usłyszenia na antenie i do przeczytania (?) w przyszłym tygodniu.

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s