w poszukiwaniu #mentalności kpopowca

Nigdy nie wiem, kiedy jakaś myśl, albo hasło zacznie mnie prześladować do tego stopnia, że będę nad nim rozmyślać i rozkładać je na czynniki pierwsze, tak jak w przypadku tego niepozornego hashtaga na Twitterze:


Biorąc pod uwagę jak dużo poświęciłam uwagi temu tematowi przez ostatni tydzień/dwa, aż żal dupę ściska, że powyższy tag nie zrobił zbyt wielkiej kariery na tym serwisie. To w sumie żadne odkrycie, że w ramach popularyzacji danego trendu, tutaj muzyki koreańskiej, pojawia się często pewien zestaw cech, na którego projekcji korzysta lub cierpi dana grupa. W przypadku kpopowców i szeroko pojętej „mentalności kpopowca” sprawa oczywiście nie jest jednoznacznie prosta. Na całe szczęście.

W poszukiwaniu mentalności kpopowca Indiana Burakku udała się nawet na Google Grafika i oto co znalazła  u samych początków wyszukiwania! Nice.

Schody zaczęły się od samego pojęcia „mentalność,” bo już na wstępie dostałam bardzo niejednoznaczne odpowiedzi na pytanie, z czym się to właścwie je. Czytając liczne artykuły na temat hallyu (czyli koreańskiej fali) tylko podnosiło mi się ciśnienie w miarę płytkich uogólnień i suchych statystyk. Najlepszym przykładem jest to, co przeczytałam w jednym z poważnych artykułów o nieznanym źródle (1):

„(…) [Fani kpopu] Mają znakomitą pamięć, potrafią z łatwością zapamiętać tekst po koreańsku, którego nie rozumieją.”

Doprawdy, ani to nie jest charakterystyczne (po japońsku też potrafię „śpiewać” na karaoke, a wcale nie rozumiem tych tekstów bardziej), ani nie odnosi się do większości, że już nie wspomnę o ogromie fanów tłumaczących piosenki (i ich odbiorców). Ponadto, mimo usilnych starań nie potrafię się przemóc i pogodzić z tym krótkim fragmentem, krążącym po sieci już bądź co bądź ponad dwa lata, ponieważ jak długo siedzę w tym fandomie tak wcale nie uważam, że sposób myślenia fanów kpopu jest „inny” albo w jakiś sposób „szczególny”, zwłaszcza w porównaniu z innymi fandomami, z którymi miałam bliższą styczność kiedykolwiek. Poza tym, wbrew popularnym stereotypom (2), co zresztą potwierdziły słuchaczki Koreła Tajm na jednej z audycji, kpopowcy wcale nie chodzą z głową w chmurach przez większość czasu i życie ich jeszcze obchodzi poza muzyką i biasami.

Jaki więc pierwiastek spaja kpopowców? Czy chodzi o roztrząsane przez Tao Jones’a (3) purytańskie ciągoty koreańskiej popkultury? Wydaje mi się, że pomysł na niewinnych chłopców (czy też dziewczyny) śpiewających niewinne ballady o równie niewinnej miłości już dawno się znudził. Wbrew temu, co reprezentują niektóre fanki koreańskich artystów (4), dając upust swojej buntowniczej lub wręcz agresywnej stronie w reakcji na związki swoich ulubieńców wydaje mi się, że większość z nas, kpopowców, już dawno pogodziła się z myślą, że koreańscy idole to też ludzie i mają swoje społeczne potrzeby. Ba, wręcz zdarza się, że fani szczerze ich w tym wspierają. Jeśli chodzi o czystość i niewinność muzyki i teledysków, to czy ktokolwiek w to jeszcze wierzy od czasu BEG?

Wydaje mi się, że to co zdecydowanie łączy fanów kpopu w dzisiejszych czasach to porównywalnie do innych fandomów lepszy kontakt z idolami – pośredni (5) i bezpośredni. Zarówno piosenki, a nawet całe albumy jak i tak proste medium jak teledyski są szeroko dostępne na popularnych serwisach, takich jak Spotify, Deezer, Youtube czy Dailymotion – takich wygód nie doświadczają np. fani artystów JE, których teledyski agencja ściąga z sieci zasłaniając się restrykcyjnymi prawami autorskimi. Chociaż można by narzekać na brak namacalnej publicystyki poświęconej tylko temu tematowi, to wiele gazet poświęconych Azji  powoli dostrzega potencjał w zainteresowaniu swoich czytelników artystami z Korei. Poza tym, czy to nie na MTV zdarzyło się nam już nie raz, nie dwa, trafić na teledysk którejś z koreańskich grup? Jeśli chodzi o kontakt bezpośredni, to wierzcie mi, istnieje wiele fanów, którzy chcieliby móc napisać do swoich idoli na Twitterze, choćby i w języku do niczego dla idoli niepodobnym (czyt. po polsku).
W trakcie zbierania informacji na temat „mentalności kpopowca” pojawiły się również argumenty świadczące o tym, że fani kpopu mogą ubierać się w sposób przywodzący na myśl koreańską stylistykę. Stylizowanie na ulzzang (koreański ideał piękności) wydaje mi się jednak jedynie w pośredni sposób połączone z zainteresowaniem koreańską muzyką, dlatego o ile nie dotyczy to cosplayów, wydaje mi się, że nie ma to wiele wspólnego z pierwiastkiem kpopowca, albo za mało fanów kpopu w życiu widziałam.

Indiana Burakku w poszkiwaniu kpopowego graala doszła więc do wniosku, że nie szata zdobi człowieka, a kpopowców do jednego wora zwyczajnie włożyć się nie da. Owszem, jeśli ktoś przywita cię wesołym „안녕 ~!” to bardziej niz mniej prawdopodobnym jest, że temat kpopu go interesuje, ale sprawa nie może być  przecież przesądzona. O ironio, kpop to jednak muzyka a nie styl życia, pomimo tego, że jako hobby to straszna „attention whore” – i mówię to z pełnym przekonaniem, biorąc pod uwagę jak wiele ogarniam tygodniowo, żeby mieć o czym mówić na Koreła Tajm i jeszcze wiedzieć co jest na topie, kiedy a nóż,  widelec zza krzaka wyskakuje nowy comeback. 

Reasumując, biorąc pod uwagę teksty, z którymi się zetknęłam i obserwacje własne, jeśli coś łączy kpopowców w ramach „mentalnoścI” to zbliżone przywiązanie do idoli i muzyki jako gatunku. Jednakże, ponieważ na dobrą sprawę każdy ma własne podejście do tego hobby, nie sposób kwalifikować fanów tej muzyki większą ilością cech, np. powołując się, tak jak autor wspomnianego wcześniej anonimowego fragmentu, na podobną wrażliwość czy stopień wtajemniczenia w kulturę.  Osobiście, z czystym sercem będę zawsze przyznawać, że kiedy kpop zaczął robić się bardziej populary, to byłam w gronie wyjątkowo nie-hipsterskich osób, które nie jarały się wcześniej Koreą, albo wręcz nie odnajdywały w niej ani jednego ciekawego elementu. W mojej opinii, kpopowcem równie dobrze można być tylko dla muzyki, tylko dla kultury jak i  dla fandomu. Wbrew obiegowej opinii, wcale nie trzeba do tego rozsłuchiwać się we wszystkich zespołach, które tylko się pojawiają – co właściwie w byciu kpopowcem jest całkiem przyjemne i może również stanowić element łączący kpopowców – byle nie utknąć w tym słuchaniu na jednym kawałku.


(1) Artykuł z gazety, źródło nieznane (2) „Stereotyping Kpop fans” by heartbeatsfast (3) Jones Tao, „Will the korean pop culture boom have legs?„, The Wall Street Journal (4) Sasha, „The Issue With Some Kpop Fans„, Beyond Hallyu (5) Leung Sarah, „Catching the kpop wave: globality in the production, distribution and consumption of South Korean popular music„, Vassar College, Senior Capstone Projects

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s