czytanie jest zajebiste

Mam nadzieję, że tą generalną sentencją nie wbiję się w jakiś trend typu „Polacy czytają,” „Poczytaj mi mamo,” „Książka miesięcznie,” czy inne tego typu akcje. Thorze – broń, bo wierzę, że moi słuchacze zwyczajnie czytają książki – nie ważne czy pożerają ich dwanaście na tydzień czy na dwa lata, w wersji papierowej czy elektronicznej. Ba, wiem, że czytają, bo w końcu nie raz, nie dwa, zdarzyło mi się ich o to pytać przy okazji, np. Kącika Himono Onna. Moja radość była tym większa, kiedy okazało się, że przez łapki słuchaczy przewija się sporo książek podróżniczych, czyli to co Burakku lubi najbardziej. Postanowiłam więc popełnić tą krótką notkę o trzech moich ulubionych książkach podróżniczych o Japonii, tak na wszelki wypadek, gdybyście w ferworze przedświątecznych zmagań znaleźli chwilę czasu dla siebie.

 Bator Joanna, „Japoński Wachlarz”

Wydaje mi się, że jest to tytuł tak znany, że już prawie podstawowy. Nie ukrywam, że była to dla mnie pierwsza książka o Japonii, jaką przeczytałam.
Tak jak wspominałam wcześniej, książki podróżnicze to mój ulubiony gatunek, głównie dlatego, bo dzięki nim można nabrać wyobrażenia o danej kulturze. Jednak pamiętać należy, że nawet najmniejszą społeczność opisać w całości jest ciężko, o ile nie graniczy to z niemożliwością. Autorzy zawsze dokonują pewnej selekcji tego, co najciekawsze, a Japonia okiem Joanny Bator jest niesamowita.
Czytając tą książkę  zakochałam się w japońskiej kulturze jeszcze bardziej. Balans pomiędzy tym co tradycyjne i codzienne jest przedstawiony w zgrabny, umiejętny sposób. Nie twierdzę, że czytając „Wachlarz” czułam się, jakbym była tam na miejscu, ale zdecydowanie miałam wrażenie, jakbym składała w Japonii miłą, aczkolwiek krótką wizytę.

Rubach-Kuczewska Janina, „Życie po japońsku”

Pewnego lata zwyczajnie miałam ochotę kupić sobie jakąkolwiek książkę o Japonii, ale nie posiadałam na ten cel zbyt wielkich funduszy. Wertowałam więc uważnie Allegro i w oczy rzuciła mi się ta okładka. Książka kosztowała mnie niecałe 10 zł, które przełożyło się na najfajniejszy tydzień tamtych wakacji.
Na wstępie uprzedzam, nie jest to książka nowa – opisywane realia datują się na lata 1970-80. To nie są czasy, które mogłabym porównać z własnymi doświadczeniami, z racji wieku, ale czytając „Życie” wcale nie czułam się, jakby ktoś opowiadał mi nieznaną baśń. Ujął mnie ten realizm sekretarek piszących na maszynach i partyjnych plakatów, zachęcających młodych ludzi do aktywności politycznej w swoich szeregach za pomocą majonezu, czy czegoś w tym rodzaju… (srsly)
Najbardziej w pamięć zapadły mi opisy wycieczki na górę Fuji i wizyty w gorących źródłach. Być może dlatego, że sama uważam to za fajny pomysł na spędzenie czasu w Kraju Kwitnącej Wiśni, ale muszę przyznać, że było w tych rozdziałach coś  ponadczasowego, co zmyślnie odciągało uwagę czytelniczki-Burakku od idei podróży w „daleką” przeszłość.

Ferguson Will, „W drodze na Hokkaido”

Przez dłuższy czas bardzo chciałam kupić sobie tą książkę i w końcu rok temu udało mi się ją dorwać po okazyjnej cenie w Matrasie. Po przeczytaniu jej doszłam jednak do wniosku, że właściwie mogłabym za nią zapłacić nawet regularną cenę – zdecydowanie bym nie pożałowała, bo czytając ją tak dobrze się bawiłam. Nie było rozdziału, przy którym bym nie zginęła ze śmiechu – kto by pomyślał, że podróże po Japonii mogą być tak zabawne?
Uważam, że książka wciągnęła mnie tym bardziej, że sama za żadne skarby świata nie odważyłabym się podróżować autostopem – nawet po Europie, a co dopiero w tak odległym kulturowo miejscu jak Japonia. Autor odbywa właśnie taką podróż, deklarując uprzednio wszem i wobec, po kilku głębszych wypełnionych sake, że zostanie pierwszą osobą w historii, która będzie podążać za kwitnieniem wiśni z południa na północ kraju. Po drodze spotyka całe multum osób, od profesorów po kierowców ciężarówek, czy fanki j-music, w podróży na koncert idoli.
To co urzekło mnie w tej książce najbardziej to język powieści – jest wspaniały, ironiczny, nie tylko wobec Japończyków, ale również wobec gaijinów, czyli przyjezdnych. Szczególnie umiejętnie ukazane zostało całe spektrum sposobów, w jaki mieszkańcy Japonii odnoszą się do obcokrajowców. Autor bywa zarozumiały w swoim postrzeganiu japońskiego społeczeństwa, ale właśnie to krytyczne podejście pomaga w uzyskaniu własnej obiektywnej oceny, o ile przyjmiemy, że większość komentarzy popełnia z przymrużeniem oka.
Podsumowując, jeśli macie w zanadrzu chwilę czasu, a nie spotkaliście się jeszcze z powyższymi tytułami, to zdecydowanie polecam je waszej uwadze. W końcu idzie wolne, święta – na pewno znajdziecie w tym czasie chwilę na słodkie nicnierobienie z książką w ręku. W ramach badania terenowego wybrałam się ostatnio do Empiku, rzucić okiem na tytuły, których nie kojarzę i zauważyłam tam sporo nowości w tym gatunku. Może planujecie więc przeczytać coś równie fajnego, co trzy powyższe tytuły, a może znacie książki o Japonii, które z chęcią byście polecili – podzielcie się swoimi doświadczeniami! A jeśli przyjdzie wam kiedyś odwiedzić jakiś kraj Azji, nie bójcie się o tym pisać – dużo i ze szczegółami. W końcu, jest jeszcze tyle podróży, które nie zostały opisane.
Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s