Foodie, foodie~.

Burakku’s Kitchen zakończyło nie dawno swoje nadawanie, ale nie oznacza to bynajmniej, że moje spotkanie z azjatycką kuchnią w jakikolwiek sposób się zamknęło. Właściwie, weszło na całkiem nowy etap przekazywania swojej wiedzy na temat tego, co  przewija się przez pałeczki w wielu chińskich, koreańskich czy japońskich domostwach. Swoją drogą, opisywanie tego zjawiska bez praktycznie żadnych pomocy wizualnych to nie lada problem, ale myślę, że dobrze spełniłam swoje zadanie. Dlatego też uznałam, że warto byłoby podsumować, dlaczego właściwie azjatycka kuchnia jest na swój sposób interesująca.

Moje pierwsze bento! Czyż nie jest urocze?

 

Uważam, że pierwszą, najważniejszą zaletą kuchni azjatyckiej, tą, która w ogóle popchnęła mnie do tego tematu, jest jej uniwersalność. Powiedzmy sobie szczerze, około 80% przepisów jesteśmy w stanie spokojnie przenieść nie tylko na grunt polski ale też dostosować do studenckiej kieszeni. Popularność takich dań jak smażonego ryżu czy wariacje na temat bento w zachodniej kulturze stały się tak popularne, że przy odrobinie wysiłku z łatwością odnajdziemy własny przepis na ryż z kurczakiem, a w pewnym momencie sprawimy, że nawet buraczki na naszym talerzu będą wyglądać bardziej kawaii. Ponadto, sukces większości dań, takich jak curry, leży tylko i wyłącznie w naszych rękach – dlatego jedząc curry przygotowane przez waszych znajomych za każdym razem poczujecie inny smak niż przy własnym.

Po drugie, ważnym elementem kuchni azjatyckiej jest jej estetyczność. Niekiedy jest bardzo dobrze widoczna; wystarczy rzut oka na misternie zaprojektowane bento-boxy albo śliczne zestawy sushi. Niektóre  z tych dań wyglądają tak niesamowicie, że przestaję się dziwić tendencji Azjatów do postowania zdjęć swojego obiadu na wszelkich portalach społecznościowych. Większość potraw najchętniej zalałabym brązem albo zalaminowała; na szczęście, Japończycy już dawno wpadli na to samo i dzięki temu m.i.n. w sklepie Strapya można bez końca wybierać w miniaturkach jedzenia, które można przyczepić do telefonu. Czasami ta estetyka jest też mniej widoczna, ale nie trudno zachwycić się wachlarzem kolorów na talerzu kimchi albo ostrą czerwienią kurczaka po indyjsku.

Ostatnim najważniejszym elementem azjatyckiej kuchni jest jej magia. Onigiri na śniadanie sprawia, że każdy dzień staje się lepszy (nawet ten, który zaczęły wyjątkowo bolesne zajęcia z gramatyki), dobre curry poprawia samopoczucie, a miska katsudonu w kwestii grypy i przeziębienia bije każdy Fervex na głowę. I to z kretesem. Poza tym, zapewniam, że zbiorowe smażenie mięska w jednym garnku, albo wspólne robienie pocky to świetny motyw na każdy wieczór ze znajomymi. Plus, nic nie równa się z uczuciem, kiedy otwieramy bento specjalnie przygotowane dla nas. Takiej radości nie da nam zwykłe odfoliowanie kanapki z serem (no, chyba że jesteśmy na studiach).

Nic dodać, nic ująć. Azjatycka kuchnia absolutnie podbiła moje serce już dawno temu i bez ustanku uwielbiam z nią eksperymentować. Oczywiście, nie uważam, żeby była najlepsza na świecie; osobiście skłaniam się raczej ku kuchni włoskiej, bo bije na głowę, szczególnie japońską, w ilości przypraw na milimetr sześcienny. Jednak, sentyment pozostaje i nigdy nie czuję się bardziej dumna niż wtedy, gdy widzę moich przyjaciół, którzy wcinają curry, nad którym spędziłam trochę więcej niż 20 minut :). Właściwie to uważam, że B’s K zasługuję na trochę głębsze podsumowanie. Ostatnio po głowie chodzi mi spisanie większości przepisów w jedno miejsce. Życzcie mi powodzenia~!

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s